W świecie globalnej wymiany informacji ci ludzie wiedzą, jak się żyje w rozwiniętych państwach, ale nie mają szansy osiągnąć u siebie takich standardów. Ryzykują więc życie, aby dotrzeć do raju, który znają z telewizji i kina.
Aby powstrzymać ten zalew, Bruksela sięga po coraz bardziej absurdalne pomysły. Przywódcy Unii najpierw chcieli niszczyć statki, którymi biedacy starali się przedostać na nasz kontynent. A teraz Komisja Europejska proponuje ustanowienie skomplikowanego mechanizmu podziału uchodźców między kraje członkowskie, jakby chodziło o towar, a nie o żywych ludzi mających prawo wyboru swojego przeznaczenia. Koncepcja eurokratów obejmuje zresztą tylko 20 tys. osób rocznie, kroplę w morzu potrzeb.
Skuteczne rozwiązanie potrzebne jest jednak szybko. I to nie tylko ze względu na tysiące imigrantów, którzy giną w falach Morza Śródziemnego. Przy bardzo wysokim bezrobociu nawet najbogatsze kraje Unii, takie jak Francja, Niemcy czy Wielka Brytania, nie są już w stanie przyjąć i skutecznie integrować kolejnych rzeszy imigrantów. To jeden z najważniejszych powodów sukcesu skrajnych partii populistycznych, gotowych rozsadzić Wspólnotę, byle ochronić tożsamość i suwerenność swoich narodów.