Reklama

Bogusław Chrabota: Zbigniew Ziobro rozpętuje z Węgier polską wojnę domową

Dla byłego ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry decyzja o pozostaniu na Węgrzech to akt odwagi. Ziobro chce być jak „żołnierze niezłomni” i emigranci polityczni z czasów stanu wojennego. Deklaruje, że będzie – z zagranicy – próbował doprowadzić do upadku rządu Donalda Tuska.

Publikacja: 14.01.2026 14:33

Zbigniew Ziobro

Zbigniew Ziobro

Foto: PAP, Leszek Szymański

Liczba inwektyw, jakimi Zbigniew Ziobro obrzucił rząd Tuska w rozmowie z Tomaszem Terlikowskim w RMF była tak przytłaczająca, że gdyby wszystkie miały odniesienia do faktów, to w Budapeszcie dawno powinni prosić o azyl nie tylko ścigani przez prokuraturę Marcin Romanowski i Zbigniew Ziobro, ale wszyscy posłowie PiS z Konfederatami na doczepkę. W tym kontekście łatwiej zrozumieć milczenie polityków PiS w sprawie Ziobry, nawet jego osobistych przeciwników, których pytaliśmy o komentarze na temat dobrowolnego wygnania byłego ministra sprawiedliwości.

Reklama
Reklama

Czytaj więcej

Zbigniew Ziobro na Węgrzech. Używa ChatGPT, by wyjaśnić, dlaczego nie wraca

Jakim językiem posługuje się Zbigniew Ziobro opisując polską politykę?

Brak tu miejsca na wszystkie określenia, jakich użył w wywiadzie Ziobro. Poprzestańmy na dwóch: „kryminalna szajka” i „grupa przestępcza” wobec rządu. Warto też dodać kilka innych fragmentów ze świata przedstawionego byłego ministra. Otóż Zbigniew Ziobro porównuje swoją sytuację z losem żołnierzy niezłomnych i emigracji politycznej z czasów stanu wojennego. Polską – jego zdaniem – rządzą „bandyci”, a skala łamania przez nich prawa jest większa niż za czasów Jaruzelskiego. Sędzia, który prowadzi sprawę Funduszu Sprawiedliwości to „przestępca”. Ziobrze grozi się śmiercią, a jego żona, gdyby nie ucieczka z kraju, mogłaby być „zakładnikiem” tej władzy. Czy można ostrzej? To naprawdę trudne. Czy taka wizja Polski jest prawdziwa? Ano chyba jednak nie, skoro zdecydowana większość polityków PiS nie poszła ścieżką Zbigniewa Ziobry i została w kraju.

Czytaj więcej

Azyl dla Zbigniewa Ziobry. Minister Waldemar Żurek zabrał głos

Trzy problemy ze Zbigniewem Ziobrą 

Dlaczego politycy PiS milczą w sprawie Ziobry? Z prostej przyczyny – mają ze Zbigniewem Ziobrą problem. A nawet więcej, kilka problemów. Jakie? Cały szereg. Pierwszy polega na tym, że atakowany Ziobro broni się z furią i używa języka zdecydowanej przesady. Wielu polityków prawicy może odczuwać w związku z tym wstyd. I jest to bardziej wstyd za kolegę, który „jedzie po bandzie”, niż wstyd, iż mimo tego, że Polską rządzą „bandyci”, oni wciąż wygrzewają fotele na Wiejskiej. Drugi – że mało kto dostrzega w jego wyjeździe przejaw odwagi. Wręcz odwrotnie – badania opinii publicznej dowodzą, że znacząca większość Polaków krytykuje jego ucieczkę z kraju i chętnie widziałaby go broniącego się przed sądem w Warszawie. To także pogląd popularny w kręgach wyborców PiS – dowodzą badania.

Reklama
Reklama

Foto: rp.pl/Weronika Porębska

Problem trzeci to sama osoba Ziobry. Mówiąc eufemistycznie, nie jest to ulubieniec szerokich mas partyjnych. W PiS świetnie się pamięta jego osobiste wolty, intensywną grę na siebie i trudne relacje w rządzie Morawieckiego. Czy Ziobro jest lubiany? Raczej nie. Może poza kręgiem wiernie mu oddanych działaczy Solidarnej, a później Suwerennej Polski. I sprawy sądowe na koniec. Czy w PiS aby wszyscy zgadzają się z jego wizją nieskalanego grzechem, ofiarnego „szeryfa” i patrioty? Cóż, zbyt dobrze w partii pamięta się szarogęszenie się działaczy Solidarnej/Suwerennej Polski w podległych im spółkach, Lasach Państwowych i Funduszu Sprawiedliwości. W tej sprawie napisał przecież słynny już list Jarosław Kaczyński.

Czy Węgry to odpowiednie miejsce dla polskiego polityka?

I kwestia ostatnia. Skrzydła pod którymi schronił się Ziobro nie są nieskalane. To jasne, że nie miał specjalnie wyboru, ale trudno zapomnieć, że ten sam Viktor Orbán, były partner Kaczyńskiego, jest dziś zbyt bliskim sojusznikiem Władimira Putina, by ta relacja mogła się utrzymać. W tym sensie parasol Orbána jest w jakimś stopniu parasolem kremlowskim.

Problemów jest oczywiście więcej, ale na potrzeby tego tekstu poprzestańmy na wyliczonych tu argumentach. Wystarczająco wyjaśniają one, dlaczego sprawa jest dla PiS niewygodna. I dlaczego niektórzy w sprawie Zbigniewa Ziobry wolą milczeć, a inni dzielnie deklarują, że z kraju by nie wyjechali. Zbigniew Ziobro do Polski nie wrócił. Wybrał Budapeszt. Czeka na lepsze czasy i zapewnia, że będzie robił wszystko, by doprowadzić do upadku rząd Tuska. Ale środki – wypada przyznać – ma na uchodźstwie ograniczone. Jest zbyt bystry, by tego nie rozumieć. I dlatego nadrabia miną i wyostrzaniem języka. Cóż, wiele to nie pomoże.

 

Reklama
Reklama
Komentarze
Zuzanna Dąbrowska: Prezydent Karol Nawrocki z „Dragonem”, czyli ustawka w sanktuarium
Komentarze
Michał Szułdrzyński: Po unieważnieniu wyborów na przewodniczącą Polski 2050 - Szymon, musisz!
Komentarze
Bogusław Chrabota: Stop nienawiści. Pamiętajmy o Pawle Adamowiczu
Komentarze
Estera Flieger: Nie każdy bohater nosi pelerynę. Polska 2050 ratuje nas przed internetowymi wyborami
Komentarze
Donald Tusk się wścieknie? Polsce 2050 może grozić rozłam
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama