Liczba inwektyw, jakimi Zbigniew Ziobro obrzucił rząd Tuska w rozmowie z Tomaszem Terlikowskim w RMF była tak przytłaczająca, że gdyby wszystkie miały odniesienia do faktów, to w Budapeszcie dawno powinni prosić o azyl nie tylko ścigani przez prokuraturę Marcin Romanowski i Zbigniew Ziobro, ale wszyscy posłowie PiS z Konfederatami na doczepkę. W tym kontekście łatwiej zrozumieć milczenie polityków PiS w sprawie Ziobry, nawet jego osobistych przeciwników, których pytaliśmy o komentarze na temat dobrowolnego wygnania byłego ministra sprawiedliwości.
Czytaj więcej
Dostałem azyl dlatego, że jestem ofiarą polowania i nagonki ze strony rządu Donalda Tuska - mówił...
Jakim językiem posługuje się Zbigniew Ziobro opisując polską politykę?
Brak tu miejsca na wszystkie określenia, jakich użył w wywiadzie Ziobro. Poprzestańmy na dwóch: „kryminalna szajka” i „grupa przestępcza” wobec rządu. Warto też dodać kilka innych fragmentów ze świata przedstawionego byłego ministra. Otóż Zbigniew Ziobro porównuje swoją sytuację z losem żołnierzy niezłomnych i emigracji politycznej z czasów stanu wojennego. Polską – jego zdaniem – rządzą „bandyci”, a skala łamania przez nich prawa jest większa niż za czasów Jaruzelskiego. Sędzia, który prowadzi sprawę Funduszu Sprawiedliwości to „przestępca”. Ziobrze grozi się śmiercią, a jego żona, gdyby nie ucieczka z kraju, mogłaby być „zakładnikiem” tej władzy. Czy można ostrzej? To naprawdę trudne. Czy taka wizja Polski jest prawdziwa? Ano chyba jednak nie, skoro zdecydowana większość polityków PiS nie poszła ścieżką Zbigniewa Ziobry i została w kraju.
Czytaj więcej
"Niezwykle przykro patrzeć na ucieczkę byłego ministra Rządu RP pod parasol wiernego sojusznika P...
Trzy problemy ze Zbigniewem Ziobrą
Dlaczego politycy PiS milczą w sprawie Ziobry? Z prostej przyczyny – mają ze Zbigniewem Ziobrą problem. A nawet więcej, kilka problemów. Jakie? Cały szereg. Pierwszy polega na tym, że atakowany Ziobro broni się z furią i używa języka zdecydowanej przesady. Wielu polityków prawicy może odczuwać w związku z tym wstyd. I jest to bardziej wstyd za kolegę, który „jedzie po bandzie”, niż wstyd, iż mimo tego, że Polską rządzą „bandyci”, oni wciąż wygrzewają fotele na Wiejskiej. Drugi – że mało kto dostrzega w jego wyjeździe przejaw odwagi. Wręcz odwrotnie – badania opinii publicznej dowodzą, że znacząca większość Polaków krytykuje jego ucieczkę z kraju i chętnie widziałaby go broniącego się przed sądem w Warszawie. To także pogląd popularny w kręgach wyborców PiS – dowodzą badania.