Joe Biden tak długo opierał się naciskom, aby zrezygnował z walki o reelekcję, że kiedy to w końcu zrobił, Barack Obama, Nancy Pelosi i inni czołowi działacze Partii Demokratycznej uznali, że nie ma już czasu na wylansowanie zupełnie nowego kandydata i postawili na dotychczasową wiceprezydent Kamalę Harris. To był ryzykowny wybór. Dla wielu Amerykanów, którzy czują się zagrożeni globalizacją i szybkimi zmianami cywilizacyjnymi, wysłanie do Białego Domu kobiety i to wywodzącej się z mniejszości etnicznych jest jak skok w nieznane. A mowa o tak znaczącej części społeczeństwa, że nie brakuje głosów, iż w 2020 r. Donald Trump zostałby wybrany na drugą kadencję, gdyby nie pandemia.