Reklama

Bogusław Chrabota: Javier Milei – argentyński Balcerowicz

Sympatycy reform wierzą, że nowo wybrany prezydent przywróci Argentynie gospodarczą wiarygodność, a samym Argentyńczykom lepsze perspektywy. Historia podpowiada jednak sceptycyzm.
Bogusław Chrabota: Javier Milei – argentyński Balcerowicz

Foto: PAP/EPA

Pisać o Argentynie jako o kraju stabilnym gospodarczo to jakby dowodzić dziś sensu przedkopernikańskiej teorii geocentrycznej. Argentyna, która na przełomie XIX i XX wieku należała do najbogatszych krajów świata, pierwszej prawdziwej fali kryzysu doświadczyła podczas globalnego załamania gospodarczego na przełomie lat 20. i 30. Wcześniej przez dekady była jednym (prócz USA) z dwóch głównych beneficjentów procesów migracyjnych z terenów Europy. Szybkiemu przyrostowi ludności i jeszcze szybszemu bogaceniu się głównie dzięki brytyjskim inwestycjom, a także neutralności w czasie wojny, towarzyszyły jednak poważne problemy społeczne – rosnąca rzesza robotników i coraz większa siła roszczeniowych związków zawodowych.

Zabookuj najlepsze treści na wakacje!

Skorzystaj z promocji wakacyjnej i zyskaj dodatkowe drukowane magazyny: Nauka i Historia.

Twoje rzetelne i obiektywne źródło najważniejszych informacji z Polski i ze świata.

Promocja dotyczy subskrypcji RP.PL na rok.

Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama