W piątek Europejska Partia Ludowa (European People’s Party, EPP) przyjęła rezolucję w obronie rolnictwa. Pokazuje ona, jak bardzo zmieniła się Europa po rosyjskiej agresji na Ukrainę. Polityka klimatyczna, będąca przedmiotem konsensusu pomiędzy największymi siłami europejskiego mainstreamu – od zielonych przez liberałów, socjaldemokrację aż po chadecję, czyli właśnie EPP – wydawała się w UE czymś bezalternatywnym.
Spór nie dotyczył tego, czy politykę klimatyczną prowadzić, tylko tego, jak zdecydowanie to robić i jakim kosztem. Jej przeciwnikami były jedynie ugrupowania eurosceptycznej i suwerenistycznej prawicy, które dopatrują się w ekologicznym zapale unijnych instytucji niebezpiecznego zelotyzmu. Jak pisałem niedawno w „Plusie Minusie”, antyklimatyzm stał się dla prawicy nową nadzieją. Pozwala bowiem na klarowne zdefiniowanie sporu politycznego: oto europejski mainstream chce was zmusić do porzucenia waszego stylu życia, zakażą mięsa, będą kazali jeść robaki (co nie jest prawdą), zabronili rejestracji nowych samochodów spalinowych po 2035 r. (co akurat prawdą jest), będziecie ponosić koszty opłat emisyjnych od waszego pieca, którym ogrzewacie dom (też prawda). W myśl tej narracji to zwykli ludzie zapłacą za transformację. I nie tylko w sensie finansowym, ale również w postaci porzucenia swoich zwyczajów, modelu życia, spędzania wolnego czasu itd. Dlatego głosujcie na nas – mówią suwereniści – my powstrzymamy to szaleństwo.