Komisja Europejska przedstawia publicznie Media Freedom Act (MFA), regulację, która ma wzmocnić gwarancje wolności słowa w mediach. Czy takie gwarancje są potrzebne? Czy ich wzmocnienie, i to przez unijne przepisy, powinno mieć miejsce? W kręgach europejskich mamy w tej kwestii kontrowersję. Bo z jednej strony, w stabilnych demokracjach Zachodu wolność słowa to nie tylko konstytucyjny standard, ale również obyczaj, codzienność, pilnie strzeżona tradycja. Bez wolności słowa trudno sobie wyobrazić liberalną demokrację, więc pilnuje jej się bez chwili przerwy, na poziomie redakcji, wydawnictw czy instytucji publicznych. Koledzy z Paryża, Brukseli czy Berlina tłumaczą więc, że regulowanie wolności słowa jest niepotrzebne, bo każda regulacja może nieść z sobą ryzyko nadinterpretacji czy zastosowania wbrew intencjom regulatora.