Zapewne było to wymuszone przez partyjnych spin doktorów, którzy bali się kolejnej wpadki prezesa, ale nawet jeśli tak, to niezająknięcie się Jarosława Kaczyńskiego na temat tragedii na Odrze podczas jedynego w ostatnich dniach wystąpienia publicznego było fatalnym błędem.
A mogło być inaczej; gdyby ktokolwiek, wraz z samym prezesem, pomyślał, to dzięki kilku słowom otuchy, wsparcia dla tych, którzy najwięcej stracili, nie wspominając już o krótkiej choćby refleksji na temat troski o stan polskiego środowiska, wizerunek lidera PiS mógł wiele zyskać. Na dodatek mogło to wypaść całkiem szczerze; niezależnie od oceny poczynań prezesa PiS na innych polach naprawdę trudno mu przypisać brak zaangażowania w sprawę humanitarnego traktowania zwierząt. W kwestii tzw. piątki dla zwierząt poległ nawet na forum własnej partii.