Reklama

Michał Szułdrzyński: Polacy będą bezpieczniejsi dzięki Putinowi

Wojna w Ukrainie trwa niecałe dwa miesiące, a już widać, że jej konsekwencje zmienią system bezpieczeństwa w Europie na lata. I jak dotąd wszystko idzie odwrotnie, niż domagał się tego przed atakiem na Ukrainę Władimir Putin.
Dym unoszący się nad Lwowem po rosyjskim ataku rakietowym

Dym unoszący się nad Lwowem po rosyjskim ataku rakietowym

Foto: AFP

Prezydent Rosji, zwany pieszczotliwie przez prezydenta USA Joe Bidena „rzeźnikiem”, na początku 2022 roku próbował negocjować z Zachodem ponad głowami ukraińskiego narodu warunki odstąpienia od wojny. Chciał, by Ukraina wyrzekła się swych zachodnich aspiracji i się rozbroiła. Żądał też, by NATO odsunęło się od granic Rosji, co najmniej do stanu sprzed 1997 roku, gdy sojusz postanowił o przyjęciu Polski, Czech i Węgier, a wcześniej podpisał z Rosją akt stanowiący o wzajemnych relacjach, współpracy i bezpieczeństwie. Realizacja scenariusza zaproponowanego wówczas przez Putina oznaczałaby po pierwsze, że Polska musiałaby powrócić do statusu członka NATO drugiej kategorii, podobnie jak pozostałe kraje Europy Środkowo-Wschodniej. A po drugie, bezpieczeństwo krajów bałtyckich zawisłoby na włosku. W efekcie tego Ukraina musiałby się pogodzić ze statusem państwa wasalnego wobec Rosji.

Zabookuj najlepsze treści na wakacje!

Skorzystaj z promocji wakacyjnej i zyskaj dodatkowe drukowane magazyny: Nauka i Historia.

Twoje rzetelne i obiektywne źródło najważniejszych informacji z Polski i ze świata.

Promocja dotyczy subskrypcji RP.PL na rok.

Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama