Reakcja Waszyngtonu nie mogła być jaśniejsza. – Nie ma i nie będzie kompromisu odnośnie do naszych podstawowych wartości – oświadczył sekretarz stanu Antony Blinken. W środę Amerykanie przekazali na piśmie odpowiedź na żądania Rosji. Odrzucili te kluczowe: odebranie Ukrainie prawa do ubiegania się o członkostwo w NATO i wycofanie wojsk alianckich z flanki wschodniej sojuszu.
To odpowiedź, która zobowiązuje nie tylko Stany, ale i 29 pozostałych członków sojuszu północnoatlantyckiego. W momencie gdy do Moskwy dotarł list zza oceanu, przyszło i drugie pismo – od NATO. Pakt przedstawił w nim takie samo stanowisko co Biały Dom. A to oznacza, że owszem, Francja, Niemcy czy Włochy nadal będą mogły prowadzić własną grę z Rosjanami, ale nie w zasadniczej sprawie architektury bezpieczeństwa, jaka wyłoniła się w Europie po zimnej wojnie. Tu od Lizbony po Tallin decydować będzie Ameryka. Zapowiedzi spotkania szefa polskiego MSZ Zbigniewa Raua z Blinkenem i przyjazdu do Warszawy sekretarza obrony USA to kolejne sygnały, że w chwili próby wspólnota euroatlantycka jednoczy się wokół Stanów.