To właśnie arytmetyka sprawia, że niektóre pomysły przez miesiące nie są poddawane pod głosowanie, a niekiedy wyciąga się je z szuflady, jeśli przez przypadek okaże się, że akurat jest większość. Tak było choćby w przypadku tzw. lex TVN w grudniu 2021 r.

Teraz też trwa nieustanne liczenie głosów w każdej sprawie. PiS zorganizował specjalne spotkanie z opozycją w Kancelarii Premiera, by rozmawiać o przepisach mających zahamować koronawirusa, wiedząc, że we własnym zapleczu nie ma w tej sprawie poparcia. Choć we wtorek zapowiedziano, że PiS szybko przedstawi propozycję przepisów, o których poparcie sam Jarosław Kaczyński prosił opozycję, do czwartkowego popołudnia projekt wcale nie został opublikowany.

Czytaj więcej

Wojna domowa w Najwyżej Izbie Kontroli

PiS liczy też głosy w sprawie prezesa NIK Mariana Banasia, w którego chce uderzyć, odbierając mu immunitet i stawiając zarzuty. Lecz by uzyskać pozytywną rekomendację stosownej komisji sejmowej, trzeba się było uciec do sztuczki. Choć PiS zapewniał, że bardzo mu się spieszy, głosowania nie było w porządku czwartkowych obrad Sejmu. To sygnał, że partia Jarosława Kaczyńskiego nie jest do końca pewna, czy może liczyć na wszystkich członków własnego klubu oraz na przedstawicieli sejmowego „planktonu", którego PiS potrzebuje, by mieć w tej sprawie większość.

Ale skrupulatne ćwiczenia z arytmetyki czekają też opozycję, która chce stworzyć sejmową komisję śledczą m.in. do wyjaśnienia podejrzeń o wykorzystywaniu Pegasusa w celach politycznych przez podległe PiS służby. Choć sprawa jest dość bulwersująca, wciąż nieszczególnie przebiła się poza bańkę przeciwników PiS. Jednak komisja śledcza ma to do siebie, że może tematem zainteresować zwykłego wyborcę. Zwłaszcza gdy uświadomi on sobie, że sprawa może dotyczyć nie tylko osób publicznych, ale również każdego, bo wszak każdy ma coś, co chciałby ukryć przed światem. I choć Paweł Kukiz zebrał już wymaganą liczbę podpisów, by złożyć wniosek, to nie trafił on jeszcze do marszałka Sejmu, gdyż opozycja nie dograła wszystkich szczegółów kształtu owej komisji.

I tak opozycja oraz PiS stoją przed sobą jak rewolwerowcy, ale żaden z nich nie jest pewien, czy przeciwnik w ogóle ma naboje w magazynku i ile ich jest. Nie wiadomo więc, czy to pojedynek, czy loteria.