Mając za nic konstytucję, obóz władzy wprowadził w życie przepisy, które w większości są powtórzeniem wrześniowego zarządzenia o wprowadzeniu stanu wyjątkowego. Metodą kopiuj-wklej przedłużył lwią część restrykcji i listę miejscowości objętych nowym „zakazem przebywania". I podobnie jak przed trzema miesiącami w podejmowanych przez rządzących środkach wcale nie chodzi o to, by rozwiązać kryzys na granicy, ale o wizerunek i interesy rządzącej partii. Bo to nie działacze organizacji humanitarnych czy dziennikarze są przeszkodą w rozwiązaniu tego kryzysu. Ich obecność jest PiS po prostu nie na rękę.