Publikowany na naszych łamach sondaż Ipsos „Polityka ekologiczna i energetyczna w Polsce" w pełni potwierdza intuicję, że ceny energii (i ogólnie postępująca drożyzna) to jedna z najważniejszych spraw, które zajmują dziś Polaków. Co więcej, wobec zapowiedzianych podwyżek, których władza nie będzie mogła już uniknąć, stanie się jednym z głównych tematów kolejnego sezonu politycznego. Rządzący będą robili wszystko, by zbudować w kontekście energetyki skuteczną osłonę antyinflacyjną wokół swojego elektoratu, a opozycja dostaje do ręki argument, który – jako pierwszy od czasów zainicjowania przez PiS transferów socjalnych – może być narzędziem odsunięcia prawicy od władzy. Tym bardziej że rząd naprawdę niewiele może tu zdziałać.

Europejska solidarność energetyczna to dopiero pieśń przyszłości. Ceny rosyjskich nośników energii są sterowane politycznie z Kremla. Polski anachroniczny miks energetyczny coraz bardziej obciążany jest cenami zielonych certyfikatów, a forsowne inwestycje w farmy wiatrowe czy solarne zostały skutecznie zablokowane przez polityków w czasie, kiedy należało je rozpędzać. Cóż, dziś jako ratunek pozostało punktowe dopłacanie ludziom skazanym na tzw. ubóstwo energetyczne. Jednak żaden budżet nie udźwignie skutecznego wsparcia dla całego elektoratu prawicy.

Czytaj więcej

Sondaż: Polacy stawiają na OZE. Winą za rosnące ceny energii obarczają rząd

Sondaż pokazuje brutalną prawdę, że zdecydowana większość Polaków za podwyżki wini rząd i próby przerzucenia odpowiedzialności na Donalda Tuska, Unię Europejską, Rosjan albo firmy energetyczne nie mają najmniejszych szans. Nawet w twardym elektoracie partii Jarosława Kaczyńskiego tylko co drugi badany uważa, że za wzrost cen odpowiada Bruksela (co trzeci podziela pogląd, że rząd). Symptomatyczne jest również, że mniej niż 10 proc. nie ma w tej kwestii zdania. To dowód, że temat odpowiedzialności za rosnące ceny nie jest dla Polaków abstrakcyjny.

Także w kwestii rozwiązania problemu wykazujemy jako obywatele kraju nad Wisłą zadziwiającą zgodność. Ponad 60 proc. z nas konsekwentnie uważa, że ratunkiem są inwestycje w energetykę odnawialną. „Twardych" przeciwników jest tylko 10 procent. Co do innych popieranych przez respondentów badania rozwiązań wszystkie tworzą jednolitą agendę dla rządu. To obniżenie podatków, zamrożenie cen dla gospodarstw domowych, mechanizmy finansowego wsparcia, większy import, energetyka jądrowa oraz przyspieszenie wdrożenia Europejskiego Zielonego Ładu.

Z perspektywy redaktora gazety, która na tematykę energii wylewa co dzień ocean farby drukarskiej, mogę mieć satysfakcję, że edukacja Polaków w tej dziedzinie przyniosła wreszcie skutki. Gdybym wspierał rząd, sugerowałbym potraktowanie tych badań wyjątkowo poważnie. A opozycję? Tej nie doradzałbym wcale, bo wszystko ma jak na talerzu.