Co boli elektorat Prawa i Sprawiedliwości? Bez wątpienia nie jakieś tam abstrakcyjne problemy z niezawisłością sędziowską czy niezależnością sądów. Jeszcze mniej niezrozumiały spór z Brukselą o praworządność. A już zupełnie sytuacja na granicy polsko-białoruskiej. „To nie nasze dzieci" – tłumaczą media Jacka Kurskiego, tylko wędrujący do Niemiec potencjalni terroryści, a może nawet zoofile. Dlaczego więc miałoby się ronić nad ich losem łzy? Pranie mózgów w wykonaniu TVP jest doskonałe.

Szybka i bardzo bolesna inflacja staje się głównym tematem rozmów i obaw w elektoracie PiS.

Efekt to solidna, szklana tafla wisząca nad opozycją, gwarantująca utrzymanie elektoratu i ponowną wybieralność rządzącej koalicji. Czy nic jej nie skruszy? Kwestia praworządności, a nawet chwilowe wstrzymanie europejskich funduszy z pewnością nie. Cwaniacy w TVP wytłumaczą, że mamy własne zasoby. Jest jednak coś, co wisi jak ciemne chmury nad rządzącymi. Co może wystrzelić jak grom z jasnego nieba, zostawiając tylko gruzy i zgliszcza. To powszechna drożyzna, a w ślad za nią wizja ubóstwa bezpośredniego elektoratu prawicy.

Czytaj więcej

Rekompensaty za ceny energii to plasterek na drożyznę

Dotąd to ignorowano. Ale rządzący zapomnieli, jak groźna jest inflacja; liczyły się tylko rosnące wpływy do budżetu, które gwarantowały niemrawe posunięcia Rady Polityki Pieniężnej i prezesa Glapińskiego osobiście. Ale przesadzono z fiskalną pazernością. Ceny poszły skokowo w górę. Nieszczęśliwie dla PiS nieinterweniowanie w kwestii stóp procentowych zeszło się w czasie z globalną podwyżką surowców i naruszeniem struktury łańcuchów dostaw. Efekt? Szybka i bardzo bolesna inflacja, która staje się głównym tematem rozmów i obaw w elektoracie PiS.

Na dodatek okazuje się, że dzisiejsze podwyżki to pestka. Ceny energii pójdą niedługo w górę o wskaźnik dwucyfrowy. Podrożeje benzyna (powyżej 6 zł za litr) i gaz. Wszystko to przełoży się na jeszcze wyższe ceny, których tym razem nie da się ukryć. Rządzący już zapowiedzieli pomoc dla „wykluczonych energetycznie", czyli tych, których na zapłacenie wyższych cen za energię stać nie będzie. Będzie to paniczna próba uratowania poparcia własnego elektoratu. Problem jednak w tym, że nie da się objąć kategorią „wykluczenia" całego elektoratu prawicy. A to wzbudzi dodatkową falę niezadowolenia. Poparcie dla PiS zawiśnie wówczas na włosku.

Na Nowogrodzkiej zaczynają chyba powoli rozumieć, że polityka rozdawnictwa pieniędzy i agresywnego fiskalizmu (plus przywileje dla wybranych) się nie sprawdza, więc będą musieli podjąć działania ratunkowe. Jakie? W pierwszej kolejności zapewnienie transferu środków z Unii. Ale jak to zrobić, kiedy ma się na karku ministra Ziobrę i jego Solidarną Polskę? Trudne zadanie. Ale niestety do wykonania, jeśli chce się zachować władzę. I jeszcze jeden krok, którego logika wydaje się coraz bardziej wiążąca. Ucieczka do przodu, czyli wcześniejsze wybory, kiedy coś jeszcze można uratować. Kiedy? Chyba tylko wiosną 2022 roku, kiedy inflacja nie zdąży się jeszcze do końca rozpędzić. Potem będzie za późno.