Trudno więc powiedzieć, że świat nie miał czasu przygotować się na afgańskich uchodźców. Także Polska. Co zrobiono? Nie wiemy. W jakimś stopniu indolencję Warszawy tłumaczy pandemia, niemniej należało, i obowiązek ten nie minął, zmierzyć się z tym tematem, zarówno na forach instytucji narodowych, jak i unijnych.
Niestety, mam gorzkie przekonanie, że tematu nie potraktowano całkiem poważnie. O ile chylę czoła, przed polską administracją za skuteczne zorganizowanie ewakuacji z Kabulu, o tyle sytuacja na granicy z Białorusią razi amatorszczyzną i bije w polski wizerunek na świecie.