Reklama

Jerzy Haszczyński: Niepodległa Gruzja woła o pomoc

Nie trzeba się wahać przed użyciem zdecydowanych słów. Dziś przyszłość cywilizowanego świata kształtuje się w Gruzji. Rosja, jak w czasach, o których nikt już nie chce pamiętać, zdobywa kolejne miasta sąsiedniego, niepodległego państwa. Może we wtorek rano rosyjscy żołnierze będą już w Tbilisi, stolicy europejskiego kraju, marzącego o członkostwie w NATO i Unii, o normalnym życiu, stabilizacji i dobrobycie - pisze Jerzy Haszczyński z Tbilisi i Gori

Kilka tysięcy kilometrów na wschód od Gruzji sportowcy z całego świata skaczą, biegają i strzelają do tarcz, a tu armia obcego państwa strzela do ludzi. I okupuje kawał terytorium sąsiada. To państwo chce być członkiem elitarnych światowych klubów, OECD i WTO. I szykuje się do zawarcia nowego porozumienia z Unią Europejską. To państwo, wreszcie, jest ulubionym partnerem gospodarczym wielu zachodnich potęg.

Nie można powiedzieć, że Zachód nie robi nic. W poniedziałek w mieście Gori, kilka godzin przed wkroczeniem wojsk rosyjskich, był szef francuskiej dyplomacji. Zdecydowanie protestują Polska, państwa bałtyckie, Szwecja i USA. To jednak nie wystarczyło. Skojarzenia wielu Gruzinów są jednoznaczne — dzisiejsze wydarzenia przypominają im zdobywanie kraju przez rosyjskich bolszewików przed prawie dziewięćdziesięciu laty.

Zabookuj najlepsze treści na wakacje!

Skorzystaj z promocji wakacyjnej i zyskaj dodatkowe drukowane magazyny: Nauka i Historia.

Twoje rzetelne i obiektywne źródło najważniejszych informacji z Polski i ze świata.

Promocja dotyczy subskrypcji RP.PL na rok.

Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama