Po pierwsze sąd uznał, że przestępstwo korupcyjne rzeczywiście miało miejsce. To ważne, bo przeciwnicy rządu Kaczyńskiego głosili i wciąż głoszą, że cała sprawa była mistyfikacją. Po drugie sąd uznał, że CBA działało zgodnie z prawem. Po trzecie stwierdzono, że wystarczy, iż sprawca powołuje się na wpływy w instytucji państwowej i podjął się załatwienia sprawy za łapówkę. Nie musi mieć rzeczywistych wpływów, by jego działanie było przestępstwem. Sąd uznał też, że w wypadku walki z korupcją metoda prowokacji jest do przyjęcia.