Reklama

Być jak Zbigniew Ziobro

W każdym polityku siedzi kilka postaci. Nieoczekiwanie ujawniają się one w trakcie programów telewizyjnych.

Aktualizacja: 10.11.2009 15:00 Publikacja: 10.11.2009 14:59

„Być może jako prokurator, jestem też bardzo człowiekiem” – tak swoje dwa pierwsze oblicza określił Zbigniew Ziobro w niedzielnym programie „Ona i on”. Ale w analizie własnej psychiki poszedł jeszcze dalej: „Być może jako polityk nie powinienem był mówić czegoś, co mówię jako człowiek”.

Nasuwa się oczywisty wniosek, że Ziobro jako prokurator jest człowiekiem, jako polityk – niekoniecznie. Jest to nawet do pewnego stopnia zgodne z klasycznym cytatem z „Martwych dusz” Mikołaja Gogola: „Jeden tam tylko jest porządny człowiek – prokurator, ale i ten, prawdę mówiąc – świnia”.

Kim jeszcze jest były minister sprawiedliwości? „Różnie o mnie mówią, raz szeryf, słyszę też Zorro.” I zaraz wyjaśnił, jakiego szeryfa ma na myśli: „Szeryf w wymiarze politycznym to jest ktoś – tak to sobie wyobrażam – kto stawia sobie jasne cele i dąży do ich realizacji wbrew jakiemuś środowisku, i robi to z otwartą przyłbicą”.

Na taką definicję człowieka z gwiazdą w klapie John Wayne pewnie przewraca się w grobie, oczywiście w przyłbicy. Małgorzata Domagalik, jakby jeszcze jej mało było różnych bohaterów w Ziobrze, spytała, czy bliższy jest mu Brudny Harry czy Eliot Ness. Eurodeputowany nie dał się złapać w sprytną pułapkę redaktor prowadzącej: „Ness był zawsze moim bohaterem”. To słuszny wybór, bo nawet dziecko wie, że Eliot żył naprawdę i naprawdę wsadził Ala Capone za kratki, a Brudny Harry to tylko rola Clinta Eastwooda.

Zbigniew Ziobro, nawet prezentując swoje przywary, potrafił znaleźć konotacje z inną wielką postacią historyczną: „Nie zapamiętuję łatwo ludzkich twarzy. Ale pocieszam się tym, że jeden ze wspaniałych polskich polityków, mężów stanu – generał Sikorski – miał podobny mankament”.

Reklama
Reklama

Żeby się nie pogubić, uporządkujmy. Zbigniew Ziobro to człowiek, prokurator, polityk, szeryf, Zorro, Eliot Ness, generał Sikorski. Teraz dochodzimy do finału: „Zawsze kobiety mocno tkwiły w mojej świadomości”. Pierwiastka kobiecego w osobowości polityka Prawa i Sprawiedliwości chyba nikt się nie spodziewał. Na pytanie, kto powinien być jego Piętaszkiem na bezludnej wyspie, odpowiedział: „Kobieta, która mnie fascynuje”. Szkoda, że nie wpadł na to Daniel Defoe. Jakże inaczej wyglądałyby wówczas przypadki Robinsona Cruzoe na bezludnej wyspie.

[ramka][link=http://blog.rp.pl/lutomski/2009/11/10/byc-jak-zbigniew-ziobro/]Skomentuj[/link][/ramka]

Komentarze
Artur Bartkiewicz: Jeffrey Epstein i RBN o Włodzimierzu Czarzastym, czyli gra w skojarzenia
Komentarze
Zuzanna Dąbrowska: Ustawka na RBN opłaci się i Karolowi Nawrockiemu, i Włodzimierzowi Czarzastemu
Komentarze
Michał Szułdrzyński: Kongres Grzegorza Brauna, czyli głos Władimira Putina w twoim domu
Komentarze
Bogusław Chrabota: Problemy Polski 2050. O czym świadczy post Szymona Hołowni z kapeluszem?
Komentarze
Michał Szułdrzyński: Gra o tron. Prezydent Karol Nawrocki chce udowodnić, że jest szefem wszystkich szefów
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama