Warto przypomnieć, że krzyż przed Pałacem nie miał stać wiecznie. Przeciwnie, było to rozwiązanie czasowe — apel o godne upamiętnienie ofiar katastrofy smoleńskiej i fenomenu żałoby narodowej. Jednak krzyż ten stał się ogniskiem zapalnym potężnego sporu politycznego — ochoczo włączyły się weń wszystkie strony politycznego konfliktu. Stał się również pretekstem do haniebnych wydarzeń — takich jak choćby obrażanie symboli religijnych — na które, bez względu na pobudki — w cywilizowanym społeczeństwie nie powinno być miejsca. Dlatego prędzej czy później krzyż sprzed pałacu musiał zniknąć. Jednak budzący zastrzeżenia sposób przeniesienia tego krzyża zamiast sprawę zamknąć, jeszcze bardziej spór zaogni.