Można oczywiście uzasadniać, jak robi to rządząca PO, że kontrowersyjna nowelizacja ustawy o dostępie do informacji publicznej jest potrzebna do ochrony interesów państwa, nie zmienia to jednak faktu, że efektem nowego przepisu będzie ograniczenie dostępu obywateli do informacji o tym, co robią rządzący. Dwa tygodnie przed wyborami trudno wyobrazić sobie decyzję bardziej odstraszającą wyborców od udziału w życiu publicznym.
Swą decyzję prezydent Komorowski motywował troską o wypełnianie zobowiązań wobec Unii Europejskiej. Faktycznie, jesteśmy spóźnieni o sześć lat z realizacją unijnego prawa. Jednak to nieprawda, że Europa domaga się od nas tak restrykcyjnych przepisów ograniczających dostęp do informacji. Potwierdza to m.in. stanowisko MSZ wobec kontrowersyjnego fragmentu nowelizowanej ustawy.