Reklama

Ustawa o dostępie do informacji publicznej - Szułdrzyński

Jest wielkim paradoksem, że Bronisław Komorowski, który w piątek apelował do Polaków, by wzięli udział w wyborach parlamentarnych i w ten sposób skorzystali ze swego najważniejszego w demokracji prawa obywatelskiego, w niedzielę podpisał ustawę odbierającą obywatelom część ich praw.

Można oczywiście uzasadniać, jak robi to rządząca PO, że kontrowersyjna nowelizacja ustawy o dostępie do informacji publicznej jest potrzebna do ochrony interesów państwa, nie zmienia to jednak faktu, że efektem nowego przepisu będzie ograniczenie dostępu obywateli do informacji o tym, co robią rządzący. Dwa tygodnie przed wyborami trudno wyobrazić sobie decyzję bardziej odstraszającą wyborców od udziału w życiu publicznym.

Swą decyzję prezydent Komorowski motywował troską o wypełnianie zobowiązań wobec Unii Europejskiej. Faktycznie, jesteśmy spóźnieni o sześć lat z realizacją unijnego prawa. Jednak to nieprawda, że Europa domaga się od nas tak restrykcyjnych przepisów ograniczających dostęp do informacji. Potwierdza to m.in. stanowisko MSZ wobec kontrowersyjnego fragmentu nowelizowanej ustawy.

Zabookuj najlepsze treści na wakacje!

Skorzystaj z promocji wakacyjnej i zyskaj dodatkowe drukowane magazyny: Nauka i Historia.

Twoje rzetelne i obiektywne źródło najważniejszych informacji z Polski i ze świata.

Promocja dotyczy subskrypcji RP.PL na rok.

Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama