Wrażenie wynika z reakcji na ostatnie wydarzenia. W Tunezji w pierwszych wolnych wyborach (do konstytuanty) wygrała partia islamistów Nahda, i to, według nieoficjalnych danych, ze znacznie większą przewagą, niż wypadało w sondażach. A w sąsiedniej Libii chwilę po zabiciu dyktatora przywódca nowych tymczasowych władz potwierdził, że będzie to kraj zdecydowanie islamski, z szarijatem w konstytucji i zgodną z prawem religijnym działalnością finansową. I zaczęło krążyć po Zachodzie widmo fundamentalizmu islamskiego u bram. A nawet terroryzmu.