Ale to nie tylko bon mot, lecz prawda zapisana w konstytucji – wszak wszelkie decyzje ograniczające suwerenność państwa muszą zgodnie z ustawą zasadniczą uzyskać w Sejmie akceptację nie tylko większości zwykłej, lecz kluczowej większości dwóch trzecich posłów (a więc najczęściej choć części opozycji).
Trudno się zatem dziwić, że pytanie o suwerenność stało się ostatnio ważnym tematem publicznych debat. Tym bardziej że szczyt Unii Europejskiej, który odbył się w ubiegły piątek, przyniósł więcej pytań niż odpowiedzi. Podpisana przez przywódców deklaracja końcowa składa się z wielu ogólników i odniesień do „kolejnych" lub „przyszłych" ustaleń. Najtęższe umysły prawne toczą dziś spór o to, czy – by wcielić w życie surowsze zasady budżetowe – trzeba zmienić traktat lizboński, czy też wystarczy, by zainteresowane rządy podpisały zwykłą umowę.