Jakaś część, z braku wyboru, pozostanie w szkołach, ale reszta, ambitniejszych i bardziej przebojowych, zapewne młodszych ludzi odejdzie szukać szczęścia w innych branżach. Deficyt kadry uczącej tylko się powiększy, by rychło doprowadzić do załamania się następstwa pokoleń w tym zawodzie.
A zatem, skoro strajk się zaczął i trwa, koniecznie trzeba, by jego organizatorzy zrozumieli wagę słowa. A przeciwników mają wyjątkowo silnych i doświadczonych. Rządząca partia zdążyła się wyspecjalizować w atakowaniu elit. Byli już lekarze, sędziowie, lekarze rezydenci. Technologia obdzierania ich z zaufania jest więc perfekcyjnie rozpracowana.