Reklama

Unia nie dojrzała do wspólnej polityki zagranicznej

Valery Giscard d’Estaing, przewodniczący konwentu opracowującego projekt europejskiej konstytucji, dziesięć lat temu przekonywał, że nic nie jest ważniejsze dla Unii, niż zbudowanie wspólnej polityki zagranicznej. Bez tego, jak twierdził, zjednoczona Europa pozostanie politycznym karłem, choć ma największą gospodarkę globu.
Jędrzej Bielecki

Jędrzej Bielecki

Foto: Fotorzepa, ms Michał Sadowski

Do dziś Unia nie posunęła się w tej sprawie naprzód. Co prawda powołano europejską służbę zagraniczną, na którą podatnicy wydają 500 mln euro rocznie. Jednak wobec żadnego z kluczowych wydarzeń międzynarodowych Bruksela nie zajęła jednolitego stanowiska.
Najlepszym przykładem jest arabska wiosna. Gdy Kaddafi mordował własny naród, interweniowały Francja i Wielka Brytania, a Niemcy i Polska pozostały na uboczu. To samo powtórzyło się, gdy islamiści opanowali Mali, a dziś podobnie jest w sprawie zniesienia embarga na broń dla Syrii.

Zabookuj najlepsze treści na wakacje!

Skorzystaj z promocji wakacyjnej i zyskaj dodatkowe drukowane magazyny: Nauka i Historia.

Twoje rzetelne i obiektywne źródło najważniejszych informacji z Polski i ze świata.

Promocja dotyczy subskrypcji RP.PL na rok.

Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama