Wczorajsza decyzja biskupów była do przewidzenia – zwyciężył faworyt, hierarcha uważany za koncyliacyjnego, odrzucający skrajności. Można mieć nadzieję na kontynuację wyważonej linii polskiego Kościoła – także dlatego, że wygrał dotychczasowy zastępca poprzedniego przewodniczącego, abp. Józefa Michalika, zawsze skłonnego do rozmów i debat, ale twardego, gdy w grę wchodziły sprawy najważniejsze.
Arcybiskupa Michalika, który był pierwszym przewodniczącym episkopatu niepiastującym zarazem tytułu prymasa Polski, żegnamy z szacunkiem i sympatią. Jeśli dziś wybór nowego przewodniczącego budzi tyle emocji i oczekiwań, to zasługa abp. Michalika i 10 lat jego pracy. To on zbudował silną pozycję szefa episkopatu, otwartego, chętnie kontaktującego się z mediami, nawet tymi, które wciąż czyhały na jego potknięcie.