Reklama

Czas już skończyć z „Rosjanie, nic się nie stało”

Putinie, pomóż! – krzyczała w Doniecku grupa separatystów. Nie była duża, może kilkaset osób. Ale czy to oznacza, że Putin ma nie pomóc? I nie przygarnąć do wielkiej Federacji Rosyjskiej obwodów wschodniej Ukrainy, gdzie mieszka kilkanaście milionów ludzi? Ma nie usłuchać wołań mieszkających na Ukrainie sympatyków Kremla, którzy chcą się samookreślić?
Jerzy Haszczyński

Jerzy Haszczyński

Foto: Fotorzepa/Waldemar Kompała

Putin na pewno im pomoże. Pytanie tylko, czy pomoc nadjedzie na czołgach. Czy też będzie nią wymuszenie na Kijowie zgody na referendum, w wyniku którego Ukraina stanie się luźnym związkiem regionów, w różnym stopniu kontrolowanych przez Moskwę.

Tak czy owak, to, co obserwowaliśmy w poniedziałek we wschodniej Ukrainie – wywieszanie rosyjskich flag na gmachach ukraińskiej administracji państwowej, powoływanie tam ludowej republiki i apel o jej przyjęcie do Rosji – to dowód na to, że agresja Moskwy się nie skończyła. Nie ma mowy o żadnej – jak określa swoje nadzieje wobec Kremla zachodnia dyplomacja – deeskalacji.

Zabookuj najlepsze treści na wakacje!

Skorzystaj z promocji wakacyjnej i zyskaj dodatkowe drukowane magazyny: Nauka i Historia.

Twoje rzetelne i obiektywne źródło najważniejszych informacji z Polski i ze świata.

Promocja dotyczy subskrypcji RP.PL na rok.

Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama