Reklama

Ten egzamin państwo zdać może. Pod warunkiem, że istnieje

Gdy za naszą wschodnią granicą Rosjanie anektują Krym i wzniecają rewolucję, gdy w Brukseli ważą się losy Unii Europejskiej, nad Wisłą wybucha afera, która każe zadać fundamentalne pytanie dotyczące bezpieczeństwa Polski.
Michał Szułdrzyński

Michał Szułdrzyński

Foto: Fotorzepa

Tygodnik „Wprost" opublikował materiał mający siłę rażenia politycznej bomby atomowej. Bomby, która może uderzyć nie tylko w poszczególnych bohaterów opisanych w nim rozmów, ale zmieść rząd, doprowadzić do wcześniejszych wyborów i zdestabilizować nasz kraj, a przez to na długo wypchnąć go z międzynarodowej rozgrywki – zarówno unijnej, jak i tej wokół Ukrainy.

Tej sprawy nie można zamieść pod dywan. Ujawnione przez „Wprost" taśmy kompromitują bowiem nie tylko ich bohaterów, ale pośrednio również państwo. Sytuacja, w której ktoś nagrywa nadzorującego służby specjalne ministra spraw wewnętrznych, następnie przez rok te taśmy ukrywa (czy były użyte w tym czasie do szantażu?), nie ma precedensu w 25-letniej historii polskiej wolności, jaką niedawno świętowaliśmy. Trudno o bardziej ironiczne, a zarazem gorzkie podsumowanie dyskusji, czy te ćwierć wieku naszego państwa było sukcesem czy porażką.

Zabookuj najlepsze treści na wakacje!

Skorzystaj z promocji wakacyjnej i zyskaj dodatkowe drukowane magazyny: Nauka i Historia.

Twoje rzetelne i obiektywne źródło najważniejszych informacji z Polski i ze świata.

Promocja dotyczy subskrypcji RP.PL na rok.

Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama