Prezydent, który jeszcze kilka dni temu mówił, że nie ma podstaw do unieważnienia wyborów teraz odmawia w odpowiedzi na to pytanie, mówiąc, że to kompetencje sądów. - To nie ja mam oceniać – mówił. - Ważne dla Polski nie jest poczucie pana prezydenta tylko przestrzeganie prawa – ucinał.
Zmienił też podejście do sprawy oskarżeń opozycji o fałszerstwa wyborcze. Początkowo mówił, że kwestionowanie wyniku wyborczego jest szaleństwem. Choć rano zapewniał, że dalej tak uważa, istotnie zmodyfikował strategię: - Powiem więcej, dzisiaj widzę to raczej jako przejaw takiej cynicznej, bezwzględnej walki politycznej, chęć zmobilizowania własnych wyborców a jednocześnie zakwestionowania wyniku wyborów, który wydawał się, że nie jest po myśli politycznej konkretnego środowiska.