Reklama

Chaos informacyjny. Ludzie chcieli uciekać po niepotwierdzonej informacji Jacka Sutryka

Część Opolszczyzny i Dolnego Śląska jest zalana, ale ludzie najbardziej są źli na podawanie przez media i urzędników niesprawdzonych informacji. Poszkodowani liczą na pomoc państwa. Opozycja krytykuje rządowe akcje pomocowe i premiera Donalda Tuska.
Miasto Lewin Brzeski zostało zalane

Miasto Lewin Brzeski zostało zalane

Foto: REUTERS/Kacper Pempel

– Pękł wał na Mietkowie, potrzeba helikopterów z big bagami do łatania – zaalarmował we wtorek, podczas sztabu kryzysowego, prezydent Wrocławia Jacek Sutryk. Informacja okazała się nieprawdziwa. – Taką panikę zrobili, że ludzie już się pakowali i chcieli uciekać z domów – mówi „Rzeczpospolitej” pan Jan z Kątów Wrocławskich o podanej przez Sutryka „pilnej informacji sprzed chwili”.

Jacek Sutryk i chaos informacyjny

Mieszkańcy w rozmowie z nami relacjonują, że niesprawdzona wiadomość wywołała popłoch i ludzie bardzo się wystraszyli, że Kąty zostaną zalane.  Zbiornik w Mietkowie jest blisko i jest potężny. – W tamtą stronę latały helikoptery nad naszymi głowami i słyszeliśmy, że mamy się ewakuować. Problemem były zamknięte drogi. Ludzie bardzo się zdenerwowali – relacjonuje nam pan Jan. 

Czytaj więcej

Gdzie szukać informacji o powodzi? Rząd udostępnił specjalną stroną internetową

– Otrzymaliśmy sygnał, że to jednak nie Mietków, tylko Wawrzeńczyce. To jest wielokrotnie mniejszy zbiornik i zupełnie inna skala. Dobrze byłoby wiedzieć szybko, czy to oznacza podtrzymanie decyzji o ewakuacji – zdementował informację premier Donald Tusk.

Chaos informacyjny wdarł się również przy ogłoszeniu liczby osób, które poniosły śmierć w wyniku powodzi. – Na ten moment ze sztabu kryzysowego wiemy o dziesięciu ofiarach śmiertelnych w naszym powiecie – przekazała Bogusława Przybyłowicz, rzeczniczka starostwa powiatowego w Kłodzku. Informacje okazały się również błędne. Na obecną chwilę jest siedem ofiar śmiertelnych.

Reklama
Reklama

Inną fałszywą informację przekazała radna Natalia Skierkowska, która na antenie Polsat News twierdziła, że w Stroniu Śląskim zaginionych miało być, rzekomo, 100 osób, które uczestniczyły w trzech weselach.

Jak się okazało, błędem komunikacyjnym jednego z ministerstw były informacje o kredytach dla poszkodowanych. Do sprawy odniósł się szef MSWiA Tomasz Siemoniak, prosząc o przekazywanie tylko pewnych informacji i zapewnił, że poszkodowani będą mogli liczyć na bezzwrotną pomoc.

Czytaj więcej

Powódź w Polsce. Rzeka Bóbr straszy mieszkańców woj. lubuskiego. "Łzy w oczach"

W Lądku-Zdroju fala powodziowa większa niż podczas powodzi w 1997 roku

Wrocław przygotowuje się na przyjęcie kulminacyjnej fali tej nocy. Najpierw fali z Nysy Kłodzkiej, a później z głównego nurtu Odry. Fala kulminacyjna na Odrze wyniesie około 621–640 cm (przy 725 w czasie powodzi w 1997 roku). Wojsko zabezpieczyło dla Dolnego Śląska amfibie. Wrocław ma plan przeciwpowodziowy, który jest uruchamiany w zależności od prognoz. Obecnie wdrażana jest operacja wzmocnienia wałów, usunięcia beach barów, a jednostki samorządowe koordynują pracę z rządowymi. Woda z kranu jest zdatna do picia.

Sztaby kryzysowe pracują we wszystkich powiatach Dolnego Śląska. Zalane jest Kłodzko, Lądek-Zdrój, Stronie Śląskie, Jelenia Góra i wiele innych miejscowości. Najtrudniejsza sytuacja jest w powiecie kłodzkim, gdzie zniszczone zostały miasta po przejściu fali powodziowej przez przerwaną tamę w Stroniu Śląskim. Zniszczone są infrastruktura, posesje, zabytki, a popularne uzdrowisko zostało zalane. W Lądku fala powodziowa była większa niż w 1997 roku. Zerwane są mosty i drogi.

Reklama
Reklama
Rośnie poziom wody na Odrze we Wrocławiu

Rośnie poziom wody na Odrze we Wrocławiu

Foto: PAP/Krzysztof Ćwik

W Kłodzku jest równie dramatycznie. W mieście zalegają wyrwane drzewa z korzeniami, na ulicach leżą fragmenty budynków. Pociągi nie kursują, bo zalany został dworzec PKP. Zalany został barokowy klasztor. W części miejscowości odwołane są lekcje. Premier spotkał się z mieszkańcami miasta i zapowiedział wsparcie oraz walkę z tymi, którzy chcą zyskać na powodzi, w tym szabrownikami i spekulantami cen.  

Opolszczyzna walczy. Powtórki z 1997 roku nie będzie

W województwie opolskim są przedstawiciele rządu, nadzorujący akcją pomocową. W województwie opolskim działa również 130 organizacji pozarządowych, które pomagają. Tysiące wolontariuszy ruszyło ze wsparciem. Zalany jest Lewin Brzeski. 90 proc. miejscowości jest pod wodą.

Czytaj więcej

Powódź w Polsce. Jacek Siewiera: Tych słów bez wątpienia Donald Tusk żałuje

– Jest metr, półtora metra w niektórych miejscach. Mój zakład fryzjerski jest zalany. Zdążyłam wcześniej zabrać wszystkie cenne rzeczy – mówi „Rzeczpospolitej” pani Anna, fryzjerka z Lewina. Łączność jest częściowo przywrócona. Orange dostarcza dodatkowe łącza, mieszkańcom dowożone są powerbanki. – Ubezpieczyłam zakład i wszystkie sprzęty w razie zalania wiele lat wcześniej. Liczymy na wsparcie i jako przedsiębiorcy będziemy się o nie ubiegać – mówi nam pani Anna.

Również częściowo zalany jest Brzeg oraz Oława i inne miejscowości na Opolszczyźnie. Na Brzeg idzie trzecia fala. Drogi są częściowo zamknięte i jest wprowadzony ruch wahadłowy. Część firm jest zalana. Zalana jest oczyszczalnia ścieków.

Reklama
Reklama
Ewakuacja ludzi w Lewinie Brzeskim

Ewakuacja ludzi w Lewinie Brzeskim

Foto: REUTERS/Kacper Pempel

Rządzący zapewniają o wsparciu dla poszkodowanych i uspokajają. – W Opolu nie dojdzie do powodzi, jak w 1997 roku. Woda się podniesie, ale stan jest stabilny. Wytrzymamy – powiedział „Rzeczpospolitej” prezydent Opola Arkadiusz Wiśniewski.

PiS atakuje rząd. Prezydent wybiera się na tereny zalane

– Ta władza abdykowała. Kiedy okazało się, że trzeba rządzić i nie są to przedstawienia PR-owe, to państwo Tuska się zawaliło. To ludzie muszą zastępować aparat państwowy, żeby ratować swoje mienie, swój dobytek, swoje zdrowie i życie – mówi tymczasem Mariusz Błaszczak, b. szef MON. Politycy PiS biorą udział w akcjach pomocowych, ale też mocno krytykują rządzących za zaniedbania i niedostateczną pomoc. Z kolei szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego Jacek Siewiera, po tym jak wrócił z objazdu terenów dotkniętych powodzią, stwierdził, że burmistrzowie nie do końca wiedzieli, iż problem związany z ekstremalną sytuacją pogodową będzie tak poważny. Jak powiedział Siewiera, ludzie „rzeczywiście są wściekli, i mają do tego prawo”. Szef BBN stwierdził, że na teren objęty powodzią wybiera się prezydent Andrzej Duda.

Policja
Nietykalna sierżant „Doris”. Drugie życie tajnej policjantki
Materiał Promocyjny
Bezpieczeństwo to nie dodatek. To fundament systemu płatności
Klęski żywiołowe
Potężny pożar w bazie autobusów w Skale pod Krakowem
Klęski żywiołowe
Rok odbudowy po powodzi. Marcin Kierwiński podsumowuje
Klęski żywiołowe
Ogromny pożar w Mińsku Mazowieckim, płonie hala produkcyjna. RCB: Nie otwieraj okien, śledź komunikaty!
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama