Marczak poinformował, że zakończona została kontrola zajść, jakie miały miejsce podczas wymienionych wydarzeń.

W jej wyniku wnioski dotyczące poszczególnych policjantów zostały skierowane do właściwych przełożonych, i to do nich będzie należała ocena, czy użycie takich środków przymusu bezpośredniego jak pałka, gaz, broń gładkolufowa czy granaty hukowe było uzasadnione. 

Marczak tłumaczył, że szczególnie podczas Marszu Niepodległości miał miejsce niezwykle agresywny atak na policjantów, co wykazała także kontrola.

Rzecznik przeprosił w imieniu policji za "niepotrzebne sytuacje".

Sprecyzował, że chodzi o "przypadki użycia pałek służbowych wobec dziennikarzy oraz granatu hukowego wobec dziennikarzy na PKP Warszawa Stadion". Marczak mówił również o postrzeleniu jednego z dziennikarzy - wyraził ubolewanie, ale dodał, że śledztwo w tej sprawie prowadzi prokuratura.

Rzecznik przekazał także prośbę policji "dotyczącą taktyki działania". Podkreślił, że dla każdego z policjantów biorących udział w takich akcjach ważne jest bezpieczeństwo kolegów; każdy, kto biegnie w kierunku policjantów, jest uważany za potencjalnego  agresora.

- Dlatego używajcie jak najwięcej widocznych oznaczeń. I pamiętajcie, aby przy policjantach nie wykonywać ruchów dynamicznych, które mogą być odebrane jako atak. Wiele nagrań pokazuje, jak jest to ważne - mówił Marczak.

Rzecznik KSP zaprosił dziennikarzy na odpowiednie szkolenia po zakończeniu pandemii.

- W ich trakcie zwrócimy uwagę na poszczególne ŚPB, ale będziemy chcieli poznać perspektywę działania fotoreporterów - zapowiedział.