Korespondencja z Tokio

Nasza strzelczyni w pewnym momencie była nawet czwarta, co dowiodło, że utrzymując dobrą formę mogłaby się w finale włączyć nawet do walki o medale.

- Byłam bardzo dobrze nastawiona psychiczne. Podołałam, ale na początku szóstej serii pojawiły się problemy z kolanem. Zaczęłam się trochę wiercić, nie byłam w stanie utrzymać postawy. Czuję spory niedosyt, bo pokazałam, że potrafię strzelać wysokie serie - mówi Stankiewicz.

Polka wyjaśnia, że dopadły je problemy z rzepką, które są typową przypadłością zawodniczek startujących w jej konkurencji.

- Chodzi o prawą nogę, która jest cały czas obciążona stojącymi postawami. Leczyliśmy się przed igrzyskami, żeby tylko zrobić trening. Niestety, w szóstej serii pojawił się ból. Wcześniej mi się to nie zdarzało. Ostatnie dwa lata były jednak ciężkie, byliśmy cały czas w treningu - wyjaśnia.

Stankiewicz czekają jeszcze w Tokio dwa występy. 23-latka wystartuje jeszcze w strzelaniu z karabinu sportowego w trzech postawach (50 m) i mikście.

- Zdobyłam w tej pierwszej konkurencji medal mistrzostw świata, choć lepiej czuję się w karabinie pneumatycznym, ale niczego nie wykluczam. Mikst może zakończyć się sukcesem. Tomek Bartnik jest świetnym strzelcem i jeśli wszystko dobrze się zgra, to możemy liczyć na fajny wynik - kończy.