Tum, wieś w województwie łódzkim, tuż koło Łęczycy. Znajduje się tu arcyzabytek – kolegiata Najświętszej Marii Panny, jeden z najwspanialszych przykładów architektury romańskiej w Polsce. Ale tuż koło kolegiaty widać drugi arcyzabytkowy obiekt z tego okresu – imponujące średniowieczne grodzisko.

Wykopaliska w Łęczycy rzuciły „snop światła” na zalążki państwa polskiego. Mówiąc o jego początkach, jednym tchem wymieniamy Gniezno i Kraków. Tymczasem inne ośrodki też miały rangę stolicy. W czasach piastowskich stolica była tam, gdzie przebywał władca. Jednym z takich miejsc była właśnie Łęczyca – grodzisko obronne – i oddalona od niego zaledwie o kilkaset metrów romańska kolegiata.

Obwód wału grodziska ma 360 metrów, a to rozmiar iście książęcy. Początki grodu sięgają X wieku. Wtedy warownia leżała nad rzeka Bzurą, na rzecznej wyspie wśród moczarów i trzęsawiska, uchodziła za niezdobytą. Warownię otaczały dwie fosy. Pierwszą, bliżej wału, wypełniała woda bezpośrednio z Bzury. Do warowni wiódł długi wąski drewniany pomost, stopniowo wznoszący się aż do bramy wbudowanej w wał, ale dopiero na wysokości dwóch metrów od jego podstawy. Bramę wylepiono gliną, żeby trudniej było ją spalić. Z bramy wiodło zejście w dół, do wnętrza grodu. Archeolodzy są zaskoczeni takim usytuowaniem bramy, ale jego cel jest czytelny: ktokolwiek przekroczył bramę, pieszy czy konny, był „jak na widelcu”, praktycznie pozbawiony możliwości jakichkolwiek działań agresywnych.

Grodzisko tumskie było ściśle związane z początkami Polski, w państwie Piastów pełniło rolę grodu kasztelańskiego, a od początku XII wieku (za Bolesława Krzywoustego) – rolę stolicy państwa. Mówi o tym Kronika Galla Anonima, potwierdzają to wykopaliska archeologiczne. W październiku 2010 r. „Rzeczpospolita” informowała: „Średniowieczne belki, pierścienie i rycerskie ostrogi odkopują łódzcy badacze w grodzisku nad Bzurą. Gród, tzw. Tum, w 1937 roku wykupił z prywatnych rąk, od miejscowych rolników, Jan Manugiewicz, ówczesny dyrektor Muzeum Etnograficznego w Łodzi (oczywiście w imieniu muzeum i za muzealne pieniądze) za sumę 500 dolarów. Archeolodzy wielokrotnie rozkopywali grodzisko, ale dopiero tegoroczne badania, na bardzo dużą skalę, ujawniły znaczenie tej warowni w okresie formowania państwa polskiego”. Minęło 12 lat i grodzisko zostało zrekonstruowane zgodnie ze średniowiecznymi realiami – można je zwiedzać. Prace nadzorowali specjaliści z Muzeum Archeologicznego i Etnograficznego w Łodzi, pochłonęły 12 milionów złotych – jak informuje portal PAP Nauka w Polsce.

Na terenie zrekonstruowanego grodziska można oglądać odtworzone przez cieśli z Ukrainy, na modłę średniowieczną: studnię, bramę i wieżę wartowniczą. Makieta całego grodu wspomaga wyobraźnię zwiedzających. „Odtworzony obiekt przywraca znaczenie Łęczycy, która w XII wieku była jednym z kilku najważniejszych ośrodków państwowości polskiej, myśli politycznej. Dziś przywracamy ją na mapę turystyczną i historyczną” – cieszy się starosta łęczycki Janusz Mielczarek.

Mimo że w Łęczycy jest zamek, a w nim muzeum, mimo że łęczycka kolegiata jest perłą architektury, Łęczyca i tak kojarzy się przede wszystkim z legendą o tamtejszym diable Borucie. W internecie można odnaleźć wierszyk (użytkownik: Brainly):

„Diabeł Boruta, co miał kopyta,

Harcował dzielnie aż wszczęło świtać,

Siedzibę miał swą w zamku łęczyckim,

Nikt tam nie wchodził, bo diabeł brzydki...”.

Książka „Diabeł Boruta w dawnej kulturze polskiej” (seria: „Analecta Literackie i Językowe”, t. XIII, Wydawnictwo Uniwersytetu Łódzkiego), przedstawia Borutę, a przy okazji Łęczycę, w  średniowiecznym i staropolskim entourage’u, jednak mało kto sięga po to naukowe opracowanie, czemu zresztą trudno się dziwić. Ale teraz Łęczyca i jej rola w dziejach naszego państwa, nie za sprawą diabelską, lecz dzięki pracy archeologów (i cieśli z Ukrainy!) stanie się dużo szerzej znana.