Od kilkunastu lat spada w Polsce liczba sklepów z towarami używanymi, choć jednocześnie rośnie popularność takich zakupów. Robi je już więcej niż co drugi Polak, jeszcze kilka lat temu – mniej niż co trzeci.

Mimo to w 2022 r. prawie 600 sklepów z takimi towarami zawiesiło lub zakończyło działalność, a w ciągu dekady zniknęło ich ponad 5 tys. Teraz ich liczba spadła już poniżej 14 tys. – wynika z najnowszych danych wywiadowni Dun & Bradstreet, które „Rzeczpospolita” poznała jako pierwsza.

Internet przyciąga

– Ratunkiem wydaje się niesłabnąca w Polsce moda na używane artykuły, w tym przede wszystkim ubrania. Idealnie wpisuje się w ekologię i trend dawania używanym rzeczom drugiego życia – mówi Tomasz Starzyk, rzecznik Dun & Bradstreet. – Te sklepy, które zostały na rynku, mają swoją wierną klientelę, gotową czasem przejechać dziesiątki kilometrów na zakupy.

Czytaj więcej

Coraz więcej Polaków kupuje w second-handach. Nie tylko z oszczędności

Rosnące koszty prowadzenia działalności przekładają się na ceny asortymentu, w wielu przypadkach nawet o 20–30 proc. Mimo to ciągle w lumpeksach jest taniej niż w sieciówkach, co powoduje, że zainteresowanie taką ofertą rośnie. Przesuwa się jednak coraz mocniej w stronę platform internetowych.

OLX podaje, że w 2022 r. ogłoszenia na platformie dodało 4,5 mln użytkowników, a najwięcej z nich trafiało do kategorii moda oraz dla dzieci.

Platforma informuje, że przedmioty używane to dwie trzecie wszystkich nowo dodawanych ogłoszeń. Ich największy udział jest w kategorii muzyka i edukacja (80 proc.), a w przypadku produktów dla dzieci wynosi 77 proc. W przypadku elektroniki second-hand to 75 proc., w modzie zaś to prawie 60 proc. ofert.

– Sposób postrzegania rzeczy używanych zmienia się, a w konsekwencji rośnie zainteresowanie nimi. Warto natomiast zwrócić uwagę na to, że bardzo często tego typu przedmioty w łatwy sposób mogą być reperowane, serwisowane i doprowadzone do niemal doskonałej sprawności technicznej – mówi Mateusz Bochat, starszy menedżer kategorii w OLX. – A to oznacza, że obrót nimi wymaga od sprzedających transparentności, szczerości w opisywaniu danego produktu, jego historii, stanu, ewentualnych uszkodzeń. Jako konsumenci i indywidualni sprzedający wciąż jeszcze się tego uczymy.

Czytaj więcej

Znane nazwiska w lumpeksie nowej generacji

Polak chce okazji

Także Allegro Lokalnie mocno na tym trendzie rośnie – platforma w grudniu miała ponad 7 mln użytkowników. – W pierwszych tygodniach stycznia obserwujemy wzrost zarówno w ilości nowych ofert, jak i w zawieranych transakcjach – twierdzi Marcin Gruszka, rzecznik Grupy Allegro. – Jeśli chodzi o kategorie, w których najczęściej sprzedają się przedmioty z drugiej ręki są to: książki i rozrywka, elektronika, kolekcje i sztuka oraz dom i ogród. Obserwujemy również wzrost pobrań aplikacji Allegro Lokalnie, która umożliwia dodanie przedmiotu na sprzedaż nawet w dwie minuty.

Opinia dla „Rzeczpospolitej”
Paweł de Pourbaix, Katedra Marketingu, Akademia Leona Koźmińskiego

W wyniku trudności ekonomicznych związanych z pandemią koronawirusa oraz aktualnego kryzysu, konsumenci odnajdują nowe pasje, niezwiązane z wydawaniem dużych sum pieniędzy, prioretyzują wygodę, jakość i ekologiczność kupowanych produktów. Zwracają uwagę na naturę, szukając zrównoważonych rozwiązań. Można zatem stwierdzić, że bariera ograniczająca popularność towarów używanych i powiązanie ich z niskim statusem została trwale przełamana. Dzisiaj więc świadomy wybór towarów z drugiej ręki świadczy o bogactwie konsumenta, zarówno w ekonomicznym, jak i społecznym znaczeniu.
Coraz więcej konsumentów zdaje sobie sprawę, że nowe rzeczy nie są im potrzebne i co więcej zwracają oni uwagę, że nadprodukcja nie jest korzystna dla środowiska i otoczenia. Dokonują zakupu towarów używanych z pobudek ekologicznych. Kupno towarów używanych to też często element budowania niepowtarzalnego stylu i kreowania własnego wizerunku.

Internet pomaga zrobić zakupy także tym, którzy nigdy wcześniej nie kupowali używanych produktów. Odpada np. bariera mentalna przed wizytą w stacjonarnym sklepie tego typu. Vinted podaje, że jedna czwarta użytkowników przed dołączeniem do platformy nigdy nie kupowała odzieży używanej. – W tym roku planujemy dalszy rozwój i ekspansję, aby realizować naszą misję i oferować większej liczbie osób możliwość handlu z drugiej ręki – mówi Magdalena Szlaz, rzecznik firmy w Polsce – Ponieważ świadomość zrównoważonego rozwoju stale rośnie na arenie międzynarodowej, a ludzie szukają nowych sposobów kupowania i sprzedawania rzeczy używanych, dokładamy wszelkich starań, aby zapewnić taką możliwość i wyjść naprzeciw oczekiwaniom.

Czytaj więcej

Polacy wydali niemal 6 mld zł na używane produkty online

Podejście do używanych produktów zmieniają zarówno duże sklepy, jak i same marki. Od dawna specjalny dział z taką ofertą działa w ramach Zalando. Pierwsze marki rozpoczynają także zbiórkę używanych ubrań swojej produkcji, by później je ponownie wprowadzać do obiegu, np. po drobnej naprawie i solidnym czyszczeniu.

Badanie
Używane, ale nie z lumpeksu

Polacy kierują się na zakupach ceną, ale liczy się również to, gdzie się robi zakupy. Z badania Accenture wynika, że najczęściej o tym, jakie ubrania kupujemy, decyduje cena – wskazało na to aż 80 proc. badanych. Na jakość i trwałość zwraca uwagę już 60 proc. Polacy w efekcie chętnie kupują używaną odzież, 44 proc. właśnie od niej zaczyna zakupy. Chcieliby zobaczyć ofertę używanych ubrań w ulubionych sklepach, obok nowej kolekcji. 51 proc. kupowałoby ubrania zarówno nowe, jak i używane w tym samym sklepie marki odzieżowej. Osoby, które wzięły udział w badaniu są przekonane, że firmy odzieżowe powinny pomóc konsumentom w naprawie, odsprzedaży, utylizacji odzieży. – Na pomoc przychodzi UE i jej dyrektywa nakazująca od 2025 r. selektywną zbiórkę tekstyliów w ramach odpadów komunalnych – mówi Rafał Reif, szef działu mody i handlu Accenture Polska.