Jak twierdzi, taki mechanizm to naturalne uzupełnienie dla istniejących grantów czy funduszy VC, wzmacniający cały ekosystem finansowania innowacji w Polsce.
– Biorąc pod uwagę przedstawiony projekt, chcę być optymistą i mam nadzieję, że plan ministra Domańskiego jest dopiero początkiem szeregu zmian, które uruchomi nową falę inwestycji i przyspieszy rozwój gospodarki opartej na wiedzy. Szczególnie ważne będzie skierowanie kapitału do sektora deep tech, który jest najbardziej kapitałochłonny, ale też kluczowy dla przewag konkurencyjnych w długim terminie. Polska nie może pozwolić sobie na „granie w drobne”, a przykłady krajów takich jak Dania pokazują, że odważne inwestycje w głębokie technologie przynoszą realne efekty – dodaje nasz rozmówca.
Andrzej Domański, minister finansów i gospodarki, jednoznacznie wskazuje, że nie ma już mowy o „grze w drobne”. – Instytucje rozwoju odegrały ważną rolę w budowie rynku venture capital i private equity w Polsce. Teraz robimy kolejny krok: chcemy, by większą rolę odgrywali inwestorzy instytucjonalni – i właśnie temu służy inicjatywa Innovate Poland – mówi „Rzeczpospolitej”. – Od dłuższego czasu widzimy ograniczony dostęp do kapitału na etapie wzrostu firm, dlatego uruchomiliśmy szereg działań – od PFR DeepTech po Osobiste Konta Inwestycyjne, które powstaną w przyszłym roku , a teraz Innovate Poland, aby realnie wzmocnić finansowanie rozwojowych spółek – kontynuuje minister.
Maciej Frankowicz, partner w funduszu Hard2Beat.vc, jest zdania, że założenia programu trafiają w samo sedno, bo brak inwestorów instytucjonalnych na rodzimym rynku był jednym z największych wyzwań polskich funduszy VC. – Aby w Polsce zebrać w pełni prywatny fundusz o kapitalizacji 50 mln zł, zarządzający muszą w praktyce przekonać około 50 zamożnych osób do zaangażowania średnio po milionie złotych. To proces długi, obarczony dużym ryzykiem, skutkujący skomplikowaną strukturą funduszu, ograniczający jego docelową skalę. W konsekwencji rośnie luka kapitałowa w finansowaniu spółek technologicznych na etapie wzrostu. Najlepsze polskie firmy, potrzebujące rund rzędu kilkudziesięciu milionów złotych, muszą szukać wsparcia zagranicznych funduszy, bo lokalne wehikuły zwyczajnie nie mają odpowiedniej siły kapitałowej – punktuje obecne bariery Maciej Frankowicz.
Innowacje potrzebują celu, nie tylko konferencji
I choć przedstawiciele branży o ogłoszonej w ubiegłym tygodniu inicjatywie Innovate Poland mówią z uznaniem, to już od początku wytykają kolejne rafy. Czują niesmak, bo inicjatywę przedstawiono w błyskach fleszy jako przedsięwzięcie rządowe, z zaangażowaniem państwowych spółek i instytucji, jak PFR, BGK czy PZU, które wyłożą w sumie 4 mld zł. Tyle że co najmniej drugie tyle do tego projektu dosypać mają m.in. fundusze venture capital i private equity, a tych nie było w świetle reflektorów (choć przedstawiciele jednego start-upu i funduszu pojawili się na scenie podczas drugiej części wydarzenia). Nasi rozmówcy wskazują, że to tylko pozornie bez znaczenia, ale twierdzą, że miało to wymiar symboliczny. I liczą na szersze „otwarcie” na podmioty, które w zasadzie są kluczowe dla powodzenia tego projektu. Jednocześnie przedstawiają szereg uwag i spostrzeżeń dotyczących programu.