Litewskie towary stoją w chińskich portach, bo Pekin chce zmusić Wilno do zmiany stanowiska w sprawie Tajwanu. Litwa kilka miesięcy temu zgodziła się na otwarcie ambasady tego kraju w Wilnie, co rozsierdziło Chińczyków, żądających uznania zasady „jednych Chin". Litwa domaga się od Brukseli pomocy, ale UE w obecnym stanie prawnym może wykorzystywać tylko ogólnie dostępne instrumenty reakcji w ramach Światowej Organizacji Handlu (WTO).

Coraz mniej przystają one do coraz bardziej agresywnych zachowań różnych państw, dlatego Komisja Europejska ogłosiła w środę, że chce nowych instrumentów w swoim arsenale: możliwości reagowania na przymus gospodarczy. To taka sytuacja, gdy państwo trzecie wywiera presję gospodarczą na UE w celu zmiany pewnych zachowań czy podjętej decyzji. Nie mówimy więc o klasycznym sporze handlowym, gdy np. jakiś kraj wprowadza karne cła. Na takie sytuacje są przewidziane sankcje, np. karne cła w rewanżu, jest też WTO i możliwość odwołania się. Nie chodzi też o spór polityczny, np. gdy Białoruś wypycha imigrantów do Polski. Na takie sytuacje UE ma możliwość wprowadzenia sankcji gospodarczych i politycznych, zresztą to właśnie zrobiła. Tyle że takie sankcje wymagają jednomyślności państw członkowskich, a Komisja chciałaby tego uniknąć. I dlatego proponuje nowy instrument w ramach polityki handlowej, w której Komisja ma wyłączne kompetencje. Oznacza to prawie automatyczne stosowanie decyzji KE, chyba żeby przeciw opowiedziała się większość krajów.

Czytaj więcej

Nigeryjka stanie na czele WTO

– Wiele państw członkowskich, a także Parlament Europejski, apelowało o tę propozycję – powiedział „Rzeczpospolitej" Valdis Dombrovskis, wiceprzewodniczący Komisji Europejskiej. Od 1 stycznia 2022 roku rotacyjne półroczne kierowanie UE przejmuje Francja, wielka orędowniczka tego pomysłu. – Dzięki temu instrumentowi UE robi nowy krok w budowaniu mniej naiwnej polityki handlowej, aby zapewnić naszą suwerenność i stanowczą obronę naszych interesów – powiedział Franck Riester, francuski minister handlu. I zapowiedział, że skieruje tę propozycję na szybką ścieżkę legislacyjną. Musi ona uzyskać poparcie większości eurodeputowanych oraz kwalifikowanej większości głosów państw członkowskich. Riester przypomniał o takich aktach przymusu gospodarczego jak opisany wyżej spór między Litwą i Chinami, ale także groźba represji handlowych ze strony Stanów Zjednoczonych w reakcji na wprowadzenie podatków od usług cyfrowych przez niektóre państwa UE czy groźby ze strony Rosji w reakcji na krytykę holenderską po zestrzeleniu MH17.

Nowy instrument ma mieć zastosowanie w sytuacji, gdy ów przymus gospodarczy jest stosowany wobec państw, czy firm z siedzibą na terytorium UE. Może jednak być też używany, gdy pierwotnym celem szantażu jest państwo trzecie, ale UE ponosi negatywne konsekwencje. Na pytanie „Rz", czy ewentualne sankcje mogłyby być stosowane wobec Rosji za odcięcie tranzytu gazu przez Ukrainę, komisarz Dombrovskis odpowiedział twierdząco. – Jeśli odcięcie gazu do państw trzecich będzie miało negatywne skutki dla UE, to będzie to podpadało pod ten instrument – powiedział.

Czytaj więcej

Spór z UE o sądy zagrozi miliardom euro wsparcia

W razie zastraszania gospodarczego Bruksela będzie prowadzić bezpośrednie rozmowy z danym państwem. Jeśli to nie przyniesie rezultatu, zostaną zastosowane przeciwśrodki, takie jak nakładanie ceł, ograniczanie importu, ograniczenia dotyczące usług i inwestycji lub działania ograniczające dostęp kraju trzeciego do rynku UE.

W trakcie prac nad tą pozycją swoje obawy wyrażały wolnorynkowe państwa UE, jak np. Irlandia, Szwecja czy Czechy, a także jej wypróbowani partnerzy handlowi, jak Japonia. W KE słyszymy jednak, że wątpliwości były formułowane na etapie tzw. konsultacji publicznych i ostatecznie propozycja została zapisana w taki sposób, żeby je rozwiać. Bruksela ma zresztą nadzieję, że nie będzie musiała stosować nowego instrumentu: samo jego istnienie powinno zniechęcić innych do szantażu. – To jest instrument obronny, do użycia w jasno zdefiniowanych sytuacjach. Oczekujemy, że będzie działał odstraszająco, czyli nie będzie tworzył kolejnych konfliktów, ale raczej spowoduje, że państwa nie będą stosowały pewnych akcji wobec UE, wiedząc, co może je czekać – powiedział Dombrovskis.

Czytaj więcej

Wspólny rynek za mały dla unijnych firm