KPO. Znamy kluczowe terminy i kryteria brane pod uwagę do odblokowania pieniędzy

Polska ma szansę na szybkie uruchomienie pieniędzy z KPO. Do tego potrzebna jest jednak decyzja prezydenta.

Aktualizacja: 25.10.2023 06:23 Publikacja: 25.10.2023 03:00

Prezydent Andrzej Duda oraz przewodniczący Platformy Obywatelskiej Donald Tusk przed spotkaniem w Pa

Prezydent Andrzej Duda oraz przewodniczący Platformy Obywatelskiej Donald Tusk przed spotkaniem w Pałacu Prezydenckim w Warszawie, 24 bm.

Foto: PAP/Radek Pietruszka

To Andrzej Duda zablokował pieniądze z KPO, gdy skierował do sparaliżowanego Trybunału Konstytucyjnego nowelizację ustawy o Sądzie Najwyższym, zawierającą zmiany postulowane przez Brukselę. Teraz to od niego zależy, czy te pieniądze zostaną szybko uruchomione. „Rzeczpospolita” poznała kluczowe daty i brane pod uwagę przepisy, które pozwolą na wyjście z impasu.

Przypomnijmy, że Komisja Europejska oczekuje reformy systemy dyscyplinarnego sędziów, co zostało zapisane w tzw. superkamieniu milowym polskiego KPO. Konkretne zmiany mają się dokonać w sposób przewidziany w nowelizacji ustawy zamrożonej teraz przez TK (który zresztą nie jest uznawany przez Brukselę za niezależny sąd). Jednak dla Komisji ważne jest nie to, jakimi instrumentami prawnymi reforma jest wykonywana, ale to, czy w jej wyniku będzie przywracana w Polsce niezawisłość sądów. Rządowi PiS KE nie wierzyła, bo ten wielokrotnie łamał swoje obietnice, dlatego uzależniła wypłatę pierwszej transzy pieniędzy z KPO od konkretnych zapisów ustawy.

Kierowana przez Ursulę von der Leyen KE oczekuje od Polski reformy systemu sądownictwa

Kierowana przez Ursulę von der Leyen KE oczekuje od Polski reformy systemu sądownictwa

FREDERICK FLORIN / AFP

Z rządem opozycji może być jednak inaczej, bo on ma w swoim programie odpolitycznienie sądów. Musi przedstawić plan, jak chce tego dokonać. I musi dokonać zmian w KPO, aby warunkiem wypłaty pieniędzy nie była już blokowana nowelizacja ustawy o Sądzie Najwyższym.

Dylemat w pałacu

Z naszych informacji wynika, że da się to zrobić bardzo szybko, ale konieczna jest dobra wola prezydenta. Kluczowym terminem jest 21 listopada, bo do tego dnia KE ma przedstawić rekomendację dotyczącą modyfikacji polskiego KPO. Rząd PiS 31 sierpnia wystąpił bowiem, o zwiększenie części pożyczkowej KPO do maksymalnej wielkości 34,5 mld euro. Początkowo prosił o 11,5 mld euro pożyczek i 22,5 mld euro dotacji – i takie kwoty są w pierwotnym KPO. Zwiększenie puli pożyczek, czyli całego KPO do 57 mld euro, wymaga wydania przez KE nowej rekomendacji, a przez Radę nowej decyzji wykonawczej. Przy okazji aktualizacji KPO można też zmodyfikować kamienie milowe – mówi o tym artykuł 14 unijnego rozporządzenia.

Jednak czasu nie ma wiele, bo KE musi rekomendację wydać do 21 listopada. To termin wynikający z procedur przewidzianych prawem: dwa miesiące od momentu złożenia przez Polskę wniosku o nowe pożyczki i kolejne trzy tygodnie związane z dodatkowymi pracami. Rada ministrów finansów zbiera się 8 grudnia i to już ostatnia rada w br. A decyzja o zwiększeniu programów pożyczkowych (nie tylko Polska o to prosiła) musi zapaść do 31 grudnia 2023 r.

Czytaj więcej

Coraz mniej czasu na inwestycje z Krajowego Planu Odbudowy

Zatem jeśli opozycja nie stworzy rządu do 21 listopada, to nie będzie renegocjacji kamieni milowych przed 21 listopada, a w konsekwencji decyzja rady 8 grudnia o aktualizacji KPO o nowe pożyczki nie będzie tych zmian zawierała. Teoretycznie można jeszcze potem skorzystać z innego fragmentu rozporządzenia. W art. 21 mówi on o możliwości renegocjacji KPO, jeśli „wystąpią obiektywne okoliczności”. Z pewnością dojście do władzy partii, które chcą przywrócić praworządność, oraz fakt, że KPO był pisany dwa lata temu, od tego czasu sytuacja gospodarcza się zmieniła, wypełnia przesłanki „obiektywnych okoliczności”. Ale pójście tą drogą opóźni transfer.

Mówiąc o terminach, warto odnieść się do problemu wskazywanego przez niektórych ekspertów i polityków opozycji: jakoby Polska miała w ogóle stracić możliwość skorzystania z KPO w wyniku zastosowania art. 24 unijnego rozporządzenia. Przewiduje on tak naprawdę wycofanie KPO, jeśli przez 18 miesięcy od wydania decyzji wykonawczej (dla Polski był to 14 czerwca 2022 r.) kraj nie poczyni „wymiernych postępów w realizacji żadnego z odpowiednich kamieni milowych”. Polski to jednak nie dotyczy, bo poza superkamieniem milowym opisującym zmiany w systemie dyscyplinarnym sędziów, właściwie wszystkie inne kamienie milowe są realizowane. Z naszych informacji wynika, że KE nigdy nie podnosiła tego problemu w przypadku Polski i nie wspominała o możliwości wycofania KPO z tego powodu.

Napięty harmonogram

Pieniądze z KPO muszą być wydane do końca 2026 r. Co prawda, niektóre inwestycje rządy, samorządy czy firmy prywatne zaczynają już realizować za własne pieniądze w oczekiwaniu na transfery z budżetu UE w przyszłości, jednak wiele inwestycji nie ruszyło, bo albo nie ma już na nie środków krajowych, albo po prostu istnieją obawy, że KPO jednak nie zostanie odblokowany. W takich dziedzinach, jak energetyka czy cyfryzacja (to główne obszary, które są finansowe z KPO) inwestycje trwają nieraz latami i pozostający nam ciągle czas – nieco ponad dwa lata – może okazać się zbyt krótki do ich realizacji.

Największa część inwestycji dotyczy transformacji w kierunku zielonej energetyki. Plan obejmuje m.in. 3,7 mld euro na morskie elektrownie wiatrowe i infrastrukturę terminali, 3,5 mld euro na energooszczędną renowację budynków, czy 800 mln euro na wsparcie rozwoju technologii zielonego wodoru. Ponadto przewidziano też inwestycje o wartości ponad 7,5 mld euro w ekologiczną i inteligentną mobilność.

Czytaj więcej

Tomasz Pietryga: KPO, czyli pierwszy test dla Donalda Tuska

Polska ma także wstrzymane znacznie większe fundusze z polityki spójności na lata 2021–2027. Z tego tytułu przypada nam 76 mld euro dotacji. Tutaj sytuacja jest mniej pilna i wydaje się łatwiejsza do zmiany. Po pierwsze, nie tylko budżet obowiązuje do końca 2027 r., ale też w polityce spójności obowiązuje zasada n+2. Czyli inwestycje trzeba zakontraktować do końca perspektywy budżetowej, ale można je realizować i występować o zwrot środków z budżetu UE do końca 2029 r.

Po drugie, powiązanie tych pieniędzy z praworządnością wygląda nieco inaczej niż w wypadku KPO. Polska nie może o nie występować, bo nie zrealizowała tzw. warunku horyzontalnego, który obejmuje m.in. przestrzeganie Karty praw podstawowych, w której jest zapisane m.in. prawo obywatela do do niezawisłego sądu. Ale to jest warunek, którego realizację państwo samo deklaruje. Można sobie wyobrazić, że Polska zacznie realizować pewne reformy sądownictwa i zadeklaruje wtedy poszanowanie Karty.

To Andrzej Duda zablokował pieniądze z KPO, gdy skierował do sparaliżowanego Trybunału Konstytucyjnego nowelizację ustawy o Sądzie Najwyższym, zawierającą zmiany postulowane przez Brukselę. Teraz to od niego zależy, czy te pieniądze zostaną szybko uruchomione. „Rzeczpospolita” poznała kluczowe daty i brane pod uwagę przepisy, które pozwolą na wyjście z impasu.

Przypomnijmy, że Komisja Europejska oczekuje reformy systemy dyscyplinarnego sędziów, co zostało zapisane w tzw. superkamieniu milowym polskiego KPO. Konkretne zmiany mają się dokonać w sposób przewidziany w nowelizacji ustawy zamrożonej teraz przez TK (który zresztą nie jest uznawany przez Brukselę za niezależny sąd). Jednak dla Komisji ważne jest nie to, jakimi instrumentami prawnymi reforma jest wykonywana, ale to, czy w jej wyniku będzie przywracana w Polsce niezawisłość sądów. Rządowi PiS KE nie wierzyła, bo ten wielokrotnie łamał swoje obietnice, dlatego uzależniła wypłatę pierwszej transzy pieniędzy z KPO od konkretnych zapisów ustawy.

Pozostało 85% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Fundusze europejskie
Wakacyjna ofensywa dotacyjna dla firm
Materiał Promocyjny
Jak wykorzystać potencjał elektromobilności
Fundusze europejskie
Erasmus także dla przedsiębiorców
Materiał Promocyjny
Rozwój kolei w Polsce Wschodniej dzięki Funduszom Europejskim
Fundusze europejskie
Rząd chce zmian w KPO. Bruksela się na to zgodzi?
Fundusze europejskie
Polska może stracić duże środki z funduszy unijnych. KE wykryła nieprawidłowości