„Opóźnienie w wypłacie środków spójności dla Polski z perspektywy 2021-27 mogłoby osłabić zaufanie inwestorów, a także wpłynąć na walutę, co z kolei mogłoby skutkować wyższą presją inflacyjną” – napisał główny analityk agencji ratingowej Fitch na Polskę Federico Barriga-Salazar w odpowiedzi na pytania PAP Biznes.

Analityk podkreślił, że wpływ opóźnień wypłaty unijnych dotacji mógłby być znaczący dla otoczenia makroekonomicznego w dłuższym terminie. „Ryzyka uwydatniłyby się w przypadku, gdyby doszło do dłuższego impasu, co mogłoby opóźnić lub wstrzymać transfery od 2023 r. i później. Ryzyko takiego scenariusza, naszym zdaniem, obecnie jest niskie” – ocenił.

Czytaj więcej

Rząd chce pozbawić Polskę 350 mld zł z polityki spójności. "To samobójstwo"

Barriga-Salazar przyznał jednocześnie, że w raporcie po potwierdzeniu ratingu Polski w lipcu agencja Fitch nie napisała wprost, że kwestia funduszy unijnych znajduje się na liście zdarzeń, które potencjalnie mogłyby mieć negatywny wpływ na rating Polski. Zablokowanie dotacji mogłoby jednak przyczynić się do osłabienie wzrostu gospodarczego i utrwalenie inflacji na wysokim poziomie, a te czynniki mają już bezpośredni wpływ na ocenę kredytową Polski.

Podobnego zdania jest agencja ratingowa Moody's. „Dalsze znaczące pogorszenie się sytuacji w obszarze praworządności, które miałoby negatywny wpływ na lokowanie biznesu w Polsce, a także dalsza intensyfikacja konfliktu z instytucjami UE byłyby czynnikami negatywnymi dla oceny kredytowej” – przyznał w odpowiedzi dla PAP Biznes główny analityk Moody's na Polskę Steffen Dyck.

„Fundusze UE są istotnym motorem wzrostu gospodarczego dla Polski i brak otrzymania, albo znacząco niższe niż oczekiwane wydatkowanie środków z Funduszu Odbudowy i Odporności lub z Wieloletnich Ram Finansowych ciążyłoby na sile gospodarczej oraz fiskalnej Polski” – dodał.