W liście pastafarianie liczyli na przybliżenie ministrowi prawdziwego oblicza wyznawców Potwora.

- Nie mamy żadnych niejawnych czy wrogich intencji w stosunku do państwa polskiego, współobywateli czy przedstawicieli innych religii. Nie jesteśmy przeciwko kościołom i związkom wyznaniowym, co nam się często zarzuca (...)nie mamy zamiaru ingerować w wewnętrzne sprawy innych kościołów i związków wyznaniowych, narzucać im swojej woli czy zasad – wyjaśniają wyznawcy Kościoła Latającego Potwora Spaghetti.

Pastafarania podkreślają, że zależy im aby przedstawiciele wszystkich wyznań w Polsce mogli cieszyć się równością swobód w możliwości sprawowania kultu i szerzenia wiary.

Wyznawcy Potwora Spaghetti zauważają, że kultywowana przez nich religia może wydawać się dziwna, a nawet śmieszna. Nie uważają jednak, że przez to ich przekonania są gorsze, czy mniej prawdziwe od innych.

W skierowanym  do ministra Trzaskowskiego liście Kościół ubolewa nad porównywaniem ich religii do happeningu.

- Trudno nazwać happeningiem działania tysięcy ludzi, trwające już ponad trzy lata. Fakt ten zaprzecza kierowanym pod naszym adresem oskarżeniom, że nasz Kościół nie powstał po to, by szerzyć wiarę w latającego Potwora Spaghetti – akcentują wyznawcy.

Kościół zaapelował do ministra Rafała Trzaskowskiego o poszanowanie wyroku Wojewódzkiego Sądu Apelacyjnego i deklaracje ówczesnego Ministra Administracji i Cyfryzacji Michała Boniego , a w konsekwencji o rejestrację związku wyznaniowego, zgodnie z obowiązującymi przepisami.

- Prosimy, aby wziął Pan pod uwagę także to, jak wygląda ona z naszej perspektywy, z pespektywy obywateli., którzy po prostu chcą żyć w zgodzie z sobą samymi, z swoim sumieniem i wyznawanymi przekonaniami, a także w pełnej zgodzie z obowiązującym prawem i duchem demokratycznego społeczeństwa, w którym decyduje większość, ale z poszanowaniem mniejszości.