– Do nas żadne informacje na ten temat nie dotarły, znamy tylko przekazy medialne. Dlatego poprosiliśmy rząd w Atenach o wyjaśnienie tej sprawy – powiedział rzecznik Komisji Europejskiej Amadeu Altafaj Tardio.

Chodzi o transakcje z 2002 roku, gdy amerykański bank inwestycyjny miał dokonywać dla Grecji operacji walutowych typu swap. Zamieniał jej dług w dolarach i jenach na denominowany w euro, po sztucznym kursie. Chwilowo poprawiało to statystyki i pozwalało utrzymać deficyt sektora finansów publicznych w wyznaczonym przez UE limicie 3 proc. PKB.

[wyimek][srodtytul]5,2 proc.[/srodtytul] PKB a nie 1,2 proc. PKB, mógł wynieść deficyt budżetowy Grecji w 2002 r.[/wyimek]

Faktycznie Ateny dostały w ten sposób niejawny, nieuwzględniany w statystyce zadłużenia, kredyt wartości miliarda dolarów. Dzięki temu miały deficyt w wysokości 1,2 proc. PKB, który po dwóch latach został przez Eurostat zrewidowany w górę do poziomu 3,7 proc. PKB. Według dzisiejszych informacji faktycznie wynosił on wtedy 5,2 proc. PKB.

Grecja przekonuje, że niczego nielegalnego nie robiła i że w tamtych czasach były to praktyki zgodne z prawem. Zasady rachunkowości budżetowej Eurostat zmienił w 2008 roku. Bruksela chciałaby jednak sprawdzić, jaki był charakter tych operacji. Atak na banki inwestycyjne w aferze statystycznej przypuściła też niemiecka kanclerz.

– To byłaby hańba, gdyby okazało się, że banki, które już popchnęły nas na skraj przepaści, były także częściowo odpowiedzialne za fałszowanie greckich statystyk – powiedziała Angela Merkel. Coraz częściej mówi się, że w złej wierze takie instrumenty wykorzystywały również Włochy. Wątek włoski pojawił się zresztą w aferze greckiej wczoraj przy innej okazji. Włoskie media twierdzą, że szef banku centralnego Włoch Mario Draghi brał udział w greckich machinacjach, gdy pracował wcześniej dla Goldmana Sachsa.

Prezesa bronił minister finansów, twierdząc, że Draghi nie miał z tym nic wspólnego. Stawka jest wysoka, bo Włosi chcą w przyszłym roku forsować swojego prezesa na szefa Europejskiego Banku Centralnego i takie zarzuty mogą osłabić jego pozycję w starciu z kandydatem niemieckim.

[i]-Anna Słojewska z Brukseli[/i]