Rekomendacje filmowe. Weekend z polskim kinem

Rekomendacje filmowe: Od dramatu wojennego, przez opowieść o Polsce i o szukaniu siebie aż do filmu o i dla współczesnych dzieci.

Publikacja: 05.04.2024 17:18

„Czerwone maki”

Reż.: Krzysztof Łukaszewicz. Wyk.: Michał Żurawski, Mikołaj Banasiuk, Nicolas Przygoda, Leszek Lichota.

„Czerwone maki na Monte Cassino, zamiast wody piły polską krew, a po tych makach szedł żołnierz i ginął, lecz od śmierci silniejszy był gniew…” Kto nie znał słów tej piosenki? 18 maja 1944 oddziały II Korpusu Polskiego pod dowództwem generała Andersa zdobyły ruiny klasztoru Benedyktynów na wzgórzu Monte Cassino. W czasie walk zginęło 923 polskich żołnierzy, 2931 zostało rannych, a 345 uznano za zaginionych, otwierając drogę na Rzym. W rodzimych podręcznikach historii bitwa ta opisywana była zawsze jako wielkie zwycięstwo, heroiczny zryw polskiego wojska.

Krzysztof Łukaszewicz pokazuje cenę za to zwycięstwo: potworną rzeź. Nie ma w jego filmu niczego romantycznego. Jest śmierć, są sugestywnie zrealizowane sceny bitwy. I dobrze. A bohaterowie? Tu coś w rodzaju wojennego love story: chłopak, który od wojny chciałby trzymać się jak najdalej uważając ją za „umieralnię” i dziewczyna, młoda sanitariuszka. Choć może najciekawszą postacią mógłby tu być świetnie zagrany przez Leszka Lichotę wojenny reporter, którego pierwowzorem jest Melchior Wańkowicz. Trochę brakuje w filmie jego komentarza. 

Czytaj więcej

„Czerwone maki” o Monte Cassino już od 5 kwietnia w kinach

Krzysztof Łukaszewicz, reżyser filmów „Karbala” czy „Orlęta. Grodno’39”, potrafi robić filmy wojenne przekonująco i klarownie. „Czerwone maki” to pozycja, na którą zapewne pójdą szkoły, dystrybutor zachęca zresztą do tego nauczycieli. A inni widzowie? Wszystko jest OK, choć trzeba zauważyć, że dzisiaj artyści szukają czasem mniej oczywistych kluczy do opowiadania o historii.

„Kobieta z…”

Reż.: Małgorzata Szumowska, Michał Englert. Wyk.: Małgorzata Hajewska, Mateusz Więcławek, Bogumiła Bajor, Joanna Kulig.

Małe, prowincjonalne miasteczko. I bardzo zwyczajna rodzina z dwojgiem dzieci. Ale nagle Adam oddała się od żony, nie ma już między nimi namiętności. Zniechęcony do życia mężczyzna wszystkie badania ma w normie. Tylko poziom testosteronu jest dziwnie niski.

Bohaterka Małgorzaty Szumowskiej i Michała Englerta połowę swojego życia przeżyła jako mężczyzna. Ale zrozumiała, że naprawdę czuje się kobietą. I postanowiła walczyć o siebie. Z Adama zmienić się w Anielę. Przeprowadzić przez sąd zmianę płci. Po latach walki swój cel osiąga, tyle, że w małym miasteczku nikt nie akceptuje „dziwactwa”. Aniela traci pracę, przyjaciół. Będzie potrzebowała dużo siły i uporu, żeby na nowo ułożyć swoje relacje z byłą żoną, dziećmi, rodziną, ze światem.

Ale „Kobieta z…” jest opowieścią nie tylko o niej. Szumowska i Englert wpisują swoich bohaterów w blisko pół wieku historii Polski. Od siermiężnego socjalizmu, przez strajki Solidarnościowe aż do czasów transformacji. Wszystko to obserwują przez pryzmat życia w małym mieście. Ta opowieść o Polsce jest fascynująca i w gruncie rzeczy bardzo smutna. Bo czasem łatwej jest zmienić ustrój niż mentalność ludzi. 

Wiele realizatorzy zawdzięczają swoim aktorom. Świetną parę tworzą w roli młodej Alicji/Adama i jego żony Izy Mateusz Więcławek i Bogumiła Bajor. Wielką kreację tworzy jako dojrzała Aniela Małgorzata Hajewska. Jak zawsze świetna jest Joanna Kulig – żona, która musi pogodzić się z tym, że najbliższa jej osoba wypadła z tradycyjnej roli, jaką w ich wspólnym życiu spełniała. 

„Kobieta z…” Marmuru? Żelaza? Jak u Wajdy? Nie. Może raczej z uporu, buntu… Żeby być sobą i przetrwać w nietolerancyjnym, spolaryzowanym społeczeństwie. 

„Film dla kosmitów”

Reż.: Piotr Stasik. Wyk.: Ezra Kos, Wiktoria Kącka, Jakub Lipnicki.

Film Piotra Stasika zaczyna się tak, jak wiele filmów dla dzieci. Czternastoletni bohater, zapalony tik-toker, miał zostać zabrany przez ojca – pracownika agencji kosmicznej – na wymarzone wakacje, a tymczasem ląduje na prowincji, u dziadka. Jednak dziadek z ojcem wpadli na pomysł jak Jeremiego oderwać od nieustannego nagrywania wygłupów do Tik-toka. Podrzucają mu kamerę i informację o konkursie na „Film dla kosmitów” mający pokazać im Ziemię. Jeremi połyka haczyk. 

Piotr Stasik to znakomity dokumentalista, autor m.in. „Opery o Polsce”, „21 razy Nowy Jork” czy „Odmiennych stanów świadomości”. W „Filmie dla kosmitów”, obserwuje młodego chłopaka, jego relacje ze światem i z innymi dziećmi. Wchodzi z kamerą w świat swoich bohaterów. Sam przyznaje, że scenariusz w czasie zdjęć był tylko kanwą, a wiele sytuacji rodziło się na planie, spontanicznie. I właśnie te sceny pełne dzieci o wspaniałych temperamentach naprawdę robią wrażenie. Podobnie jak sam film nakręcony przez nie „dla kosmitów”. Jak najmłodsze pokolenie widzi dzisiejszy świat? Jest w tym wszystkim prawda. 

Czytaj więcej

Powstanie „Matrix 5”. Nie wiadomo, czy zagra Keanu Reeves

Stasik potrafi młodych wykonawców prowadzić, a może też czasem po prostu podpatrywać. Pięknie zaznaczają swoją obecność na ekranie Jan Peszek jako dziadek i Andrzej Chyra jako ojciec. Inny, oryginalny, ciekawy film dla dzieci? Tak. Ale może nawet bardziej dla ich rodziców i dziadków?

„Czerwone maki”

Reż.: Krzysztof Łukaszewicz. Wyk.: Michał Żurawski, Mikołaj Banasiuk, Nicolas Przygoda, Leszek Lichota.

Pozostało 98% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Film
Cannes 2024: Mistrz Jacques Audiard i wschodząca gwiazda Coralie Fargeat
Film
Cannes 2024. Kontrowersyjni giganci Francis Ford Coppola i Yorgos Lanthimos
Film
Cannes 2024: Yorgos Lanthimos z surrealistycznymi „Rodzajami życzliwości”
Film
Cannes 2024: Francis Ford Coppola wraca na Croisette z „Megalopolis”
Film
Trzecia miłość w trzecim sezonie „Bridgertonów”
Materiał Promocyjny
Technologia na etacie. Jak zbudować efektywny HR i skutecznie zarządzać kapitałem ludzkim?