To piąta, ostatnia edycja festiwalu filmowego w Berlinie, którą prowadzą Carlo Chatrian i Mariette Rissenbeek. Oboje zrezygnowali z tej funkcji. A na pożegnanie stworzyli ciekawy, choć bardzo specyficzny i trudny do promocji program.
— Festiwale filmowe są przestrzenią artystycznej ekspresji, umożliwiają pokojowy dialog, są miejscem spotkań i wymiany poglądów, przyczyniając się do międzynarodowego porozumienia – powiedział na konferencji prasowej Chatrian. – Wierzymy, że dzięki sile filmów i otwartych dyskusji możemy pomóc w budowaniu empatii, świadomości i zrozumienia – szczególnie w tak bolesnych czasach, jak ten, jaki teraz przeżywamy.
Czytaj więcej
W najbliższym czasie na polskie ekrany wejdą najgłośniejsze filmy artystyczne ubiegłego roku. Tylko dlaczego tak późno?!
Potem złożył wyrazy współczucia wszystkim ofiarom kryzysów humanitarnych na Bliskim Wschodzie i „gdzie indziej”:
— Chcemy, aby cierpienie każdego człowieka zostało dostrzeżone, a nasz program był otwarty na dyskusję o złożoności świata. Jesteśmy zaniepokojeni faktem, że w Niemczech i na całym świecie szerzą się antysemityzm, niechęć do muzułmanów i mowa nienawiści. Jako instytucja kultury stanowczo sprzeciwiamy się wszelkim formom dyskryminacji i dbamy o zrozumienie międzykulturowe.
Tegoroczne Berlinale, zaczynające się 15 lutego, otworzy film „Small Things Like This” z Cillianem Murphy’m w roli głównej. Reżyser Tim Melliants podjął trudny i bolesny temat irlandzkiej organizacji kościelnej, która miała na celu reformowanie „upadłych, młodych kobiet”. Działała od lat dwudziestych XIX wieku aż do roku 1996. Akcja filmu toczy się w połowie lat 80. XX wieku.
O Złotego Niedźwiedzia będzie walczyło 20 filmów z całego świata. Właśnie: z całego świata, bo Carlo Chatrian zadbał o to, by tegoroczny konkurs był maksymalnie różnorodny. Dziennikarze portali filmowych wyszukują tytuły ze znanymi gwiazdami w obsadzie. Jak „La Cocina” Meksykanina Alonso Ruizpalacios, gdzie akcja filmu toczy się w ciągu jednego dnia w kuchni wielkiej restauracji nowojorskiej, a w roli głównej występuje Rooney Marą. Czy też jak „Another End” – dystopijny włoski obraz Pieto Messiny z Gaelem Garcią Bernalem. Gdzieś jst Isabelle Huppert, gdzieś Kristen Stewart… Ale to nie gwiazdy mają być siłą tego przeglądu. Organizatorzy postawili na kulturową różnorodność.
Czytaj więcej
„Śnieżne bractwo” o wypadku lotniczym w Andach z 1972 r. i późniejszych losach rozbitków to hiszpański kandydat do Oscara. I słusznie, bo dawno nie...
Czytaj więcej
Czy nabycie samochodu może być tak proste, jak zamówienie sprzętu online? O tym, jak wygląda transformacja tego sektora oraz jak należy odpowiedzie...
W konkursie głównym są filmy niemieckie, m.in. „From Hilde, With Love” Andreasa Dresena czy „Umieranie” Matthias Glasnera. Niemiecko-francuską koprodukcją jest dokument Victora Kossakovsky’ego „Architecton”.
Francuskich tytułów w konkursie berlińskim znalazło się więcej, m.in. nowe dzieła Bruno Dumonta „The Empire” czy Oliviera Assayasa - opowieść o strachu przed śmiercią „Suspended Time”.
Włoska „Gloria!” debiutantki Margherity Vacario to kostiumowa opowieść o młodości umiejscowiona w XVIII wieku. W XVIII wieku toczy się też akcja „The Devil’s Bath” Severina Fiali i Veroniki Franz. Danię i Szwecję reprezentuje „Vogter” Gustava Mollera.
Będą filmy nakręcone w Afryce – „Who Do I Belong To” debiut Tunezyjki Maeryam Joobeur,
koprodukcja Wybrzeża Kości Słoniowej „Black Tea” Abderrahmane’a Sissako, a wreszcie „Dahomey” Alice Diop, zresztą kolejna koprodukcja francuska.
Podobnie jak irański „My Favorite Cake” Maryam Moghaddam. W Azji powstał też „A Traveller’s Need” Honga Sangsoo z Isabelle Huppert w roli głównej.
Nie zabraknie w konkursie obrazów południowoamerykańskich. „Pepe” Nelsona Cralosa de Los Santos Arias jest koprodukcją Kolumbii i Dominikany.
Akcja azjatyckiego filmu „Shambala” Min Bahadur Bham toczy się w Himalajach.
O Złotego Niedźwiedzia będzie walczył tylko jeden film amerykański „A Different Man” Aarona Schimberga.
Podobnie jak konkurs główny, także sekcja „Encounters” zbiera produkcje z całego świata – irańskie, chińskie, brazylijskie, kanadyjskie. Dyrektor Chatrian podkreśla, że kino powinno łączyć. Dlatego np. są w programie zarówno filmy palestyńskie, jak i izraelskie.
— Na razie nikt nie protestował ani się nie wycofał – stwierdził Chatrian na konferencji prasowej.
— Zawsze chcemy pokazać filmy najlepsze. I jesteśmy szczęśliwi, że w tym roku udało nam się pozyskać naprawdę świetne filmy, że w konkursie znalazł się dokument, że o Złotego Niedźwiedzia będą walczyły dwa debiuty.
Czy ten program niemal pozbawiony gwiazd i wielkich nazwisk reżyserskich okaże się fiaskiem czy sukcesem – przekonamy się wkrótce. Berlinale zaczyna się 15 lutego i potrwa do 25 lutego.