Najpierw David Strathairn, nominowany do Oscara za film „Good Night and Good Luck”, zagrał na scenie polskiego emisariusza Jana Karskiego, który na prośbę żydowskiego podziemia informował światowych liderów o Holokauście. Teraz zaś w Polsce odbył się pokaz specjalny filmu, będącego rejestracją nowej wersji spektaklu.

Wybór daty warszawskiej premiery nie był przypadkowy – 79 lat temu 16 maja 1943 r. Niemcy wysadzili Wielką Synagogę na Tłomackiem, co było symbolicznym aktem zdławienia bohaterskiego powstania w stołecznym getcie.

Nad przedstawieniem Fundacja Edukacyjna Jana Karskiego pracuje od dekady wraz z Georgetown University, gdzie Jan Karski przez 40 lat był wykładowcą. Spektakl był już pokazywany poza Ameryką, m.in. w warszawskiej IMCE. W udoskonalonej formule w 2019 r. zainaugurował obchody 100-lecia School of Foreign Service, których gościem był Bill Clinton, absolwent Georgetown University.

Czytaj więcej

Festiwal w Cannes. Jerzy Skolimowski w głównym konkursie

„Remember This” grane było potem w teatrach Londynu, Waszyngtonu i Chicago. Kolejne spektakle zaplanowano w Bilbao, Nowym Jorku, Berkeley. Ale gdy rozpoczęła się pandemia, tournée teatralne zostało zawieszone i powstał film. Pierwsze pokazy w Ameryce i w Warszawie były wyjątkowe, by nie łamać regulaminów festiwali.

Film w reżyserii Jeffa Hutchensa i Dereka Goldmana zaczyna się słowami: „Nasz świat znalazł się w niebezpieczeństwie. Z każdym dniem staje się coraz bardziej podzielony. Toksyczny. Co nas oddala od siebie to: egoizm, nieufność, strach, obojętność. Czy potrafimy to zauważyć? Co możemy zrobić? Co Ty możesz zrobić? Co ja mogę zrobić? To nie są proste pytania”.

Ważna jest przestroga Polaka: wielkie rzezie zaczynają się od małych nienawiści wobec sąsiadów

Karski, spełniając marzenie matki o pracy w dyplomacji, urodzony w Łodzi, od dzieciństwa zaprzyjaźniony z żydowskimi rówieśnikami, jako emisariusz polskiego podziemia dotarł do ministra spraw zagranicznych Wielkiej Brytanii Edena oraz prezydenta Ameryki Roosevelta, by opowiedzieć o ludobójstwie, jakie widział w warszawskim getcie i obozie w Bełżcu.

Cudem ratując się z sowieckiej niewoli, uciekając z niemieckiego transportu, uratowany po aresztowaniu, co przypłaciło śmiercią 32 Polaków – stał się świadkiem bezprecedensowej obojętności liderów świata zachodniego wobec Holokaustu, którzy po wojnie udawali, że nie wiedzieli, co dzieje się z Żydami w Europie. Karski zrobił co w jego mocy, by wiedzieli.

Autopromocja
Wyjątkowa okazja

Roczny dostęp do treści rp.pl za pół ceny

KUP TERAZ