Jolanta Gajda-Zadworna
Dotację dla powstańczej produkcji PISF przyznał pięć lat od ogłoszenia konkursu na scenariusz o sierpniu 1944 roku. I to filmowi, który w rywalizacji nie brał udziału.
Nagrodzone projekty okazały się zbyt kosztowne. Juliusz Machulski potrzebował grubo powyżej 50 mln zł, Dariusz Gajewski niewiele poniżej tej kwoty. A budżet filmu Komasy to nieoficjalnie 15 mln zł.
Jednak zdecydowały nie tylko koszty. 29-letni reżyser, współautor „Ody do radości" (nakręcił tam nowelę „Warszawa"), pełnometrażowym debiutem – „Salą samobójców" – potwierdził opanowanie kinowego warsztatu i to, że doskonale rozumie młodych ludzi. A o nich będzie opowiadało „Miasto".
Mocno i brutalnie
Na castingi do głównych ról, zorganizowane w Muzeum Powstania Warszawskiego, Komasa zaprosił 16-, 18-latków. To w nich szuka prawdy przyszłych postaci, rozterek wieku dojrzewania, które były też udziałem ich rówieśników sprzed 67 lat.
Zgłosiło się trzy tysiące młodych ludzi. Komasa nie uporał się jeszcze z obejrzeniem wszystkich nagrań. Do obsadzenia ma 90 ról. Potrzeba też kilkuset statystów.
Wybrał wstępnie kilkadziesiąt osób, ale wciąż poszukuje trójki głównych bohaterów: Sebastiana, Alicji i Kamy. – Muszą mieć w sobie to coś, co skupi na nich uwagę, zgra się z innymi postaciami, ale też muszą być przygotowani na ciężkie sceny. To będzie mocny, brutalny film. Taki jak powstanie – podkreśla.
Akcja „Miasta" zawiąże się w początkach wojny, najdłużej – co zrozumiałe – zatrzyma się na 1944 roku. Będzie też mieć współczesne dopowiedzenie.
– Chciałbym, na ile to możliwe, poczuć smak walczących dzielnic – deklaruje Komasa.
Czytaj więcej w Życiu Warszawy
Agnieszka Odorowicz
Od początku istnienia Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej obraz o Powstaniu Warszawskim był jednym z naszych priorytetów. Zorganizowaliśmy konkurs scenariuszowy, zachęcaliśmy producentów do wzięcia odpowiedzialności za taki projekt, apelowaliśmy do podmiotów prywatnych i instytucji państwowych wspierających produkcję o deklarację zaangażowania. Nie wyobrażam sobie, aby film o Powstaniu Warszawskim mógł powstać bez udziału PISF. Na pewno bez naszej pomocy nie doczekałby się realizacji. Wierzę, że talent reżyserski, nowoczesny język, wizja historyczna i niewątpliwa pasja Jana Komasy związana z wydarzeniami z 1944 roku przekonają młodych widzów do obejrzenia tego filmu. Co warto podkreślić, scenariusz uzyskał rekomendację historyka prof. Andrzeja Kunerta, a także prof. Władysława Bartoszewskiego.