Unia Europejska ma się w tym roku rozwijać w tempie 1,75 proc., a w 2012 r. – 2 proc. – szacuje w najnowszym raporcie Komisja Europejska. Za tymi prognozami umiarkowanego wzrostu kryje się jednak duże zróżnicowanie. W tym roku Litwa będzie się rozwijać w tempie 5 proc., a gospodarka grecka skurczy się o 3,5 proc. Na minusie będzie jeszcze Portugalia, natomiast już Irlandia, Hiszpania, Łotwa i Rumunia wyjdą na plus. Pozostałe kraje UE z kryzysu wyszły już w 2010 roku.

Dane te potwierdzają duże różnice w krajobrazie gospodarczym Europy. Zdecydowanie bardziej dynamiczna jest Północ, z wyjątkiem Irlandii. Na Południu widać wolno rozwijającą się gospodarkę włoską, ledwo wychodzącą z kryzysu hiszpańską oraz walczące o przetrwanie Portugalię i Grecję. Pokazują też, że kolejny raz z rzędu głównym motorem ożywienia gospodarczego w Europie są Niemcy.

– Ożywienie zyskało szersze podstawy. Co prawda niemiecka gospodarka nie będzie mogła utrzymać dotychczasowego fantastycznego tempa rozwoju, ale i tak perspektywy dla niej są bardzo dobre – mówi Andreas Scheuerle, ekonomista z Dekabanku.

Polska jest wśród najbardziej dynamicznych gospodarek, choć już nie na czele. Produkt krajowy brutto ma w tym roku wzrosnąć o 4 procent, ale w 2012 r. dynamika się zmniejszy do 3,7 proc. Eksperci KE podkreślają jednak, że Polsce trudno teraz osiągać efektowny wzrost, bo jako jedyny kraj nie miała recesji. Lepsze od nas będą w 2011 roku Estonia i Litwa, ale to kraje, które światowy kryzys przypłaciły głębokim załamaniem gospodarki i teraz odbijają się od dna. W 2012 roku w sumie siedem państw UE będzie się rozwijało w tempie wyższym lub zbliżonym do osiąganego przez Polskę.

W najbliższy wtorek ministrowie finansów UE zatwierdzą międzynarodowy pakiet pożyczkowy dla Portugalii wart 78 mld euro. Rok temu 110 mld euro dostała Grecja, która jednak wyraźnie sobie nie radzi. W Atenach przebywa misja Komisji Europejskiej, MFW i Europejskiego Banku Centralnego, która sprawdza, jak Grecja realizuje plan reform. Prawdopodobnie w czerwcu lub najpóźniej w lipcu przywódcy UE będą decydować, co dalej: redukcja długu, złagodzenie warunków czy kolejne pożyczki.

O ile w przypadku PKB dane z Brukseli wyglądają dla Polski optymistycznie, o tyle gorzej jesteśmy oceniani, jeśli chodzi o poziom deficytu finansów publicznych. Według KE wyniesie on w tym roku 5,8 proc. PKB, a w 2012 roku 3,8 proc. Tymczasem rząd prognozuje, że deficyt finansów publicznych sięgnie w 2011 r. 5,6 proc. PKB, a w 2012 r. nie przekroczy 2,9 proc. Wbrew opinii swoich ekspertów unijny komisarz ds. gospodarczych Olli Rehn wierzy jednak, że w przyszłym roku Polsce uda się zejść poniżej 3 proc. PKB.

—Anna Słojewska z Brukseli, współpraca h.k.