Po tym, że w połowie tygodnia indeksy szły w górę po udanych aukcjach papierów skarbowych w Portugalii i Hiszpanii, wczoraj nie było śladu. Na europejskich parkietach od rana realizowano zyski. Inwestorzy zdają sobie sprawę, że problemy zadłużeniowe peryferyjnych państw strefy euro pozostały. Wystarczy przypomnieć, co się działo z Irlandią jesienią 2010 roku. Kraj bronił się przed przyjęciem europejskiej pomocy i w końcu uległ. Z Portugalią prawdopodobnie będzie tak samo.

Akcje na giełdach zachodnioeuropejskich traciły po około 1 proc. Spadki nasiliły się po publikacji gorszych danych na temat inflacji i sprzedaży detalicznej w USA. Później rynki odetchnęły po informacji o lepszych danych o produkcji przemysłowej.

W Warszawie WIG20 spadł na koniec dnia o 0,76 proc. Traciły walory TP SA, po tym gdy duński koncern DPTG złożył do sądu arbitrażowego kolejny pozew o odszkodowanie od TP SA.

Sprzedawano też akcje PGE – lidera wzrostu poprzedniej sesji. Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów poinformował wczoraj, że nie wyraża zgody na przejęcie Energi przez PGE. Inwestorzy realizowali też zyski z akcji KGHM. Nie ma się czemu dziwić, zważywszy że w ciągu tygodnia akcje lubińskiej spółki podrożały o ponad 8 proc.

Fantastyczną sesję mają za sobą koncerny chemiczne, co miało istotny wpływ na wycenę wskaźnika najmniejszych spó-

łek sWIG80. Dzięki notowaniom Polic, Puław, Ciechu i Azotów Tarnów indeks zyskał na koniec dnia ponad 1 proc. Do szczytu ostatniej hossy, który został wyznaczony w połowie kwietnia ubiegłego roku, brakuje nieco ponad 0,5 proc.

Wzrost notowań firm chemicznych związany jest z hossą na rynku żywności. To powinno się przełożyć na wzrost zapotrzebowania na nawozy sztuczne.