Reklama

Czasy są takie, że za granicą eksporterzy muszą się wspierać

Eksport będzie dalej rosnąć, nie możemy zwalniać tempa - mówi Janusz Piechociński, wicepremier, minister gospodarki.

Publikacja: 28.10.2014 04:53

Czasy są takie, że za granicą eksporterzy muszą się wspierać

Foto: Fotorzepa, Marian Zubrzycki

Rz: Po ośmiu miesiącach mamy 4,4-proc. wzrost eksportu. Jak długo utrzymamy takie tempo?

Janusz Piechociński:

Eksport będzie dalej rosnąć, nie możemy zwalniać tempa. W ubiegłym roku mieliśmy 58 tys. eksporterów, za trzy lata powinniśmy mieć 150 tys. Chcemy zwiększyć udział eksportu w tworzeniu PKB z obecnych 40 proc. do 60 proc. w roku 2020. To warunek utrzymania konkurencyjności w globalnej gospodarce. Taka perspektywa jest realna.

Nie może być tak, że jakiś eksporter wykorzystuje kontakty tylko dla siebie i zachowuje się jak pies ogrodnika. Patriotyzm gospodarczy to także otwieranie za granicą drzwi dla innych polskich przedsiębiorców

To jednak oznacza nowe zadania nie tylko dla państwa i polityków, ale przede wszystkim dla samych przedsiębiorców.

Reklama
Reklama

Czy takie plany to nie za duże wyzwanie w czasach, gdy rosną trudności eksporterów na Wschodzie, a rozwój na rynkach unijnych utrudnia ogromna konkurencja?

Nie tak dawno na rynku rosyjskim działało 10,8 tys. firm polskich, na ukraińskim – 12,8 tys. I były to najbardziej spenetrowane przez nas rynki poza Unią Europejską. W ostatnich latach trzy czwarte naszej wymiany handlowej odbywa się właśnie z krajami unijnymi. Więc dla utrzymania dobrych wyników powinniśmy mocno różnicować nasz eksport. Chcemy, by w roku 2020 połowa naszej wymiany handlowej dokonywała się z Unią Europejską, a druga połowa z resztą świata. Dopiero przy takiej strukturze eksportu będziemy mogli czuć się bezpiecznie.

Wyhamowanie eksportu na Wschód jest coraz większym problemem. Czy widzi pan szanse na poprawę tej sytuacji?

Na nasze statystyki dramatycznie wpłyną nie tyle same sankcje, ile pogorszenie wydolności gospodarczej za wschodnią granicą. Już widać, że Ukraina będzie miała 8 proc. spadku PKB. W Rosji maleje chłonność rynku, pogarsza się relacja rubla do euro, wyhamowują inwestycje. Już na przełomie grudnia i stycznia założyliśmy, że załamywanie się popytu na rynku rosyjskim będzie bolesne i że w eksporcie będzie załamanie. Ale nie przewidzieliśmy, że dojdzie do wojny handlowej. Niestety, w handlu ze Wschodem spadek dynamiki jest przesądzony. Zwłaszcza z Ukrainą, co jest wynikiem rozkładu ukraińskiej gospodarki. Będzie także duże tąpnięcie eksportu do Rosji.

Ale zapowiadam wzrost wymiany z Białorusią. Pozytywnym zjawiskiem jest także zwiększenie importu z Kazachstanu, ma on charakter zaopatrzeniowy: surowców, produktów ropopochodnych, chemicznych itd.

Duzi eksporterzy ?zwykle radzą sobie z problemami, gorzej z małymi firmami. ?Jak można im pomagać?

Reklama
Reklama

Prowadzimy już wiele działań. Przykładowo: w związku z problemami na Wschodzie przygotowaliśmy specjalny program „Aktywizacja eksportu na wybranych rynkach". Wytypowaliśmy 11 krajów, w których będziemy promować nasze produkty, organizować tam misje przyjazdowe dla potencjalnych kontrahentów i dziennikarzy oraz konferencje promujące określone branże połączone z prezentacją polskich specjalności eksportowych. Musimy jednak działać skuteczniej niż do tej pory. Znów przykład: jeśli nasi przedsiębiorcy chcą jechać na zagraniczne targi ?czy misje gospodarcze, mają być do tego bardzo dobrze przygotowani. Muszą mieć rozeznanie rynku i posiadać taki produkt, który nie tylko ?ma szanse znaleźć odbiorców, ale także jest certyfikowany.

Firmy często podkreślają, że brakuje im wsparcia finansowego, zwłaszcza na bardziej ryzykownych rynkach. Czy powstanie zapowiadany bank do obsługi eksportu?

Kończymy analizy. Do końca roku rozstrzygniemy, jakie rozwiązanie będzie najlepsze. W grę wchodzi podmiot działający wewnątrz Banku Gospodarstwa Krajowego lub oddzielna instytucja.

Teraz potrzeba nam większej elastyczności, większego przyzwolenia na podejmowanie decyzji dotyczących finansowego wsparcia. W ministerstwie finalizujemy prace nad nowymi rozporządzeniami dotyczącymi przyznawania eksporterom pomocy de minimis. Zakładamy, że już w listopadzie będą oni mogli korzystać z dofinansowania kosztów organizacji przedsięwzięć promocyjnych i publikacji materiałów promocyjnych, a także z kosztów uzyskania certyfikatów eksportowych.

Czy są kierunki lub rodzaje eksportu, które państwo chce popierać w jakiś szczególny sposób?

Poszczególne dziedziny naszej gospodarki są w bardzo różnym stopniu przygotowane do otwarcia na świat. Trzeba więc prowadzić nie tylko ogólną politykę proeksportową, ale także branżową oraz aktywnie działać w tych sektorach, w których mamy szansę być konkurencyjni. Skuteczne narzędzia wsparcia potrzebne są w każdym segmencie gospodarki i każdej grupie przedsiębiorstw. Inaczej należy rozmawiać z potentatem rynkowym, np. z Asseco, a inaczej z małą, kilkuosobową firmą, która dopiero zaczyna działać jako start-up.

Reklama
Reklama

Nie tak dawno w kształtowaniu proeksportowej polityki państwa zamiast współpracy mieliśmy rywalizację resortów. Jak teraz wygląda sytuacja?

W ostatnim roku mamy wyjątkowo dobre relacje pomiędzy polityką zagraniczną i gospodarką. Jest pełne zrozumienie, jest współpraca Ministerstwa Gospodarki i Ministerstwa Spraw Zagranicznych w sferach dyplomacji ekonomicznej, organizujemy wspólnie misje gospodarcze w ramach podróży zagranicznych przedstawicieli władz. ?MSZ stawia konkretne zadania ambasadorom, rozlicza ich z zawieranych przez polskie firmy kontraktów, z udzielanej im pomocy. Zwiększa się także skuteczność działających przy ambasadach wydziałów promocji handlu i inwestycji.

Czy przy tak dużej liczbie małych eksporterów nie ma miejsca na powrót czegoś w rodzaju centrali handlu zagranicznego, które mogłyby ich reprezentować?

Skończył się czas, gdy politycy administrowali takimi procesami. Teraz potrzebne nam są zmiany w ludzkiej świadomości. Musimy iść razem do naszych zagranicznych kontrahentów, wspólnie walczyć o każdy kontrakt. Trzeba pamiętać, że sprzedanie za granicą nawet drobnej rzeczy ?to eksport polskiej pracy, energii i zaangażowania, polskiej myśli technicznej. Trzeba budować nową menedżerską otwartość. Patriotyzm gospodarczy nie może się ograniczać do hasła, by kupować to, co polskie, lub wydłużać termin płatności zaprzyjaźnionym przedsiębiorstwom. Musimy myśleć innymi kategoriami: stajemy murem, bo każdy nieudany kontrakt rzuca cień na inne polskie firmy, ale i na całą polską gospodarkę.

Małe podmioty przyznają, ?że w zagranicznej ekspansji przydałoby się im wsparcie dużych przedsiębiorstw. Jak skłonić potentatów do takiej pomocy?

Reklama
Reklama

Uważam, że gdy taka firma jak KGHM wchodzi do Kanady i Chile, powinna ciągnąć za sobą polską technologię górniczą, firmy zajmujące się odwiertami, producentów maszyn, taśmociągów itd. Byłoby to z korzyścią dla wszystkich. Będę więc nie tylko mobilizował urzędników do większej efektywności, ale także wymagał od firm, by one również przyłożyły się do zwiększenia obecności Polski za granicą. Nie może być tak, że jakiś eksporter wykorzystuje zagraniczne kontakty czy znajomości tylko dla siebie i zachowuje się jak pies ogrodnika.

Nowocześnie rozumiany patriotyzm gospodarczy to także otwieranie drzwi za granicą dla innych firm działających w Polsce.

Przed jakimi nowymi wyzwaniami stają teraz rodzimi eksporterzy?

Trzeba dojrzewać do nowych zadań. Jeszcze dziesięć lat temu łaknęliśmy każdego zagranicznego inwestora, dziś potrzebujemy przede wszystkim takiego, który oferuje nam miejsca pracy w obszarze badań i rozwoju. Podobnie jest w eksporcie. Powinniśmy wchodzić na rynki, które są najbardziej perspektywiczne, dają największe możliwości rozwoju. Musimy wykorzystywać nasze atuty i wzmacniać konkurencyjność. Potrzeba nam szerszego spojrzenia: dziś na przykład koncentrujemy się na problemach sektora spożywczego, a zapominamy, że na rynkach wschodnich sprzedajemy nie tylko jabłka, lecz także opakowania do nich i związane z nimi usługi transportowe.

Trzeba mieć na uwadze, że rzeczywistość się zmienia. Ukraina, która była naszym ósmym partnerem handlowym i z którą mieliśmy pokaźną nadwyżkę handlową, już wkrótce będzie miała nadwyżkę handlową z nami. Powód? Unia, wspierając ukraińską gospodarkę, obniżyła cła, co już uderza w sąsiadów Ukrainy, w tym w Polskę.

Reklama
Reklama

—rozmawiali Paweł Jabłoński i Adam Woźniak

Materiał Promocyjny
Lokaty mobilne: Nowoczesny sposób na oszczędzanie
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Ekonomia
KGHM optymalizuje zagraniczny portfel
Ekonomia
Apelują do Orlen Termika. Chodzi o zamówienia dla dostawców spoza UE
Ekonomia
PGE odstąpiła od ważnej umowy. Naliczono wysokie kary
Materiał Promocyjny
Presja dorastania i kryzys samooceny. Dlaczego nastolatki potrzebują realnego wsparcia
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama