Prawie 57 proc. pytanych opowiada się za natychmiastowym zaprzestaniem zrzucania do rzeki niebezpiecznych substancji, bez względu na koszty. Ponad 26 proc. uważa, że można ten proces przeprowadzić stopniowo, w ciągu paru lat. Wśród zwolenników władzy ta grupa jest większa – ponad 36 proc., ale i tak przeważają respondenci domagający się natychmiastowych działań – to 46 proc. wyborców Zjednoczonej Prawicy.
Algi a rewitalizacja
– Zagrożenie jest bardzo poważne – mówi Radosław Gawlik, ekolog, prezes Stowarzyszenia Eko-Unia, członka Koalicji Ratujmy Rzeki. – Świadczy o tym m.in. to, co się wydarzyło na początku kwietnia w Kanale Gliwickim, a potem w zbiorniku Czernice pod Wrocławiem, gdzie algi już zakwitły i mieliśmy do czynienia ze śnięciem ryb – dodaje.
Ministerstwo Infrastruktury, które zarządza polskimi rzekami, przygotowało ustawę o rewitalizacji Odry. Przewiduje ona m.in. inwestycje w rewitalizację rzeki i ekosystemów zależnych, stworzenie nowej, wyspecjalizowanej służby do wykrywania działań szkodzących środowisku wodnemu oraz wprowadzenie kar administracyjnych do 1 mln zł za zaniedbania w obszarze gospodarki wodnej. Projekt trafił już do Komitetu Stałego Rady Ministrów.
Brak konsultacji
Czy ustawa zapobiegnie powtórce ubiegłorocznej katastrofy? Organizacje ekologiczne wskazują, że to działania pozorne.
– Cała ta specustawa nadaje się do kosza, a rzeczywistym jej celem jest przepchnięcie kilkudziesięciu inwestycji szkodliwych dla Odry i jej dopływów. Na pewno nie można tego nazwać rewitalizacją – twierdzi Jacek Engel, prezes Fundacji Greenmind, także należącej do Koalicji Ratujmy Rzeki. Za skandaliczną uważa rezygnację z konsultacji publicznych projektu ustawy.
Czytaj więcej
Respondenci IBRiS są przekonani, że w sprawie zagrożenia Odry trzeba działać natychmiast, bez względu na koszty. Tylko 6,3 proc. wierzy, że natura...
– Pani minister klimatu Anna Moskwa powinna to wiedzieć: trzeba odciąć solankę z ok. 40 zakładów, głównie z kopalni, ale też KGHM czy Bumaru Łabędy. Istnieją systemy odsalania wody i trzeba wymusić ich stosowanie albo sfinansować je z budżetu. Musimy też zredukować biogeny pochodzące z cichego spuszczania ścieków z oczyszczalni i z szamb – dodaje Radosław Gawlik.