Polski Związek Koszykówki w specjalnym oświadczeniu podkreślił, że nigdy nie tolerował i nie będzie tolerował przemocy psychicznej, a tym bardziej wszelkiego rodzaju molestowania seksualnego w polskiej koszykówce.

- Postawione zarzuty są tak poważne, że ewidentnie przekraczają kompetencje Polskiego Związku Koszykówki i wymagają zbadania przez odpowiednie, powołane do tego organy – podkreśla PZKosz.

Zawodniczki oskarżają trenera

To efekt głośnej publikacji portalu sportowefakty.wp.pl, w której kilkanaście koszykarek ze Szkoły Mistrzostwa Sportowego w Łomiankach oskarżyło szkoleniowca Romana Skrzecza m.in. o znęcanie się psychiczne czy molestowanie seksualne.

W artykule przytoczono m.in. wulgarne słowa i sformułowania, jakimi trener miał zwracać się do swoich nastoletnich podopiecznych.

Według portalu jedna zawodniczek twierdziła, że Skrzecz odwiedził ją w nocy podczas zgrupowania, by później dopuścić się obmacywania intymnych części ciała zawodniczki.

Inna koszykarka mówiła o problemach żywieniowych, w jakie popadła, ponieważ trener ciągłymi uwagami na temat jej wagi doprowadził ją do stanu wycieńczenia organizmu.

Zawodniczki mówiły też o szarpaniu, popychaniu i agresji fizycznej wobec nich. Jedna z rozmówczyń powiedziała również o tym, że Skrzecz sypiał z niektórymi ze swoich podopiecznych.

Sam trener odpowiadając na pytania portalu stanowczo zaprzeczył oskarżeniom. W jego obronie stanęła dyrektorka szkoły z Łomianek. – Zawodniczki robią to w epoce hejtu za to, że trener nie pozwalał im na niegodne zachowania – powiedziała.

Autopromocja
CFO Strategy & Innovation Summit 2021

To już IV edycja kongresu dla liderów świata finansów

WEŹ UDZIAŁ

PZKosz: Nie mieliśmy żadnych sygnałów

W piątek wieczorem Państwowa Komisja ds. pedofilii poinformowała, że "podjęła z urzędu sprawę opisaną w przekazach medialnych, które wskazują na możliwość stosowania przemocy, w tym o charakterze seksualnym, wobec uczennic szkoły sportowej".

Komisja zwróciła się do prokuratury o udzielenie informacji, czy prowadzone jest postępowanie oraz jakie działania są podejmowane i czy na tym etapie sprawy poczyniono ustalenia w stosunku do osób pokrzywdzonych.

"Z uwagi na charakter ujawnionych dotychczas okoliczności, sprawa uczennic szkoły w Łomiankach pozostaje w stałym zainteresowaniu Państwowej Komisji" – napisała Komisja w swoim oświadczeniu.

Polski Związek Koszykówki w swoim oświadczeniu podał, że w żaden sposób nie był informowany przez zawodniczki, a także opiekunów prawnych o tego typu sytuacjach w Szkole Mistrzostwa Sportowego w Łomiankach.

"Było wręcz przeciwnie, w wielu rozmowach rodzice zawodniczek a także absolwentki szkoły wyrażali się z uznaniem o poziomie merytorycznym placówki" – napisano w komunikacie.

Polski Związek Koszykówki podkreślił, że dołoży wszelkich starań, by dopomóc stosownym organom w całkowitym wyjaśnieniu opisanych w materiale sytuacji.

"PZKosz czuje się odpowiedzialny za merytoryczną część funkcjonowanie SMS Łomianki, równocześnie przypominamy, że szkoła podlega wszystkim rygorom przepisów oświatowych i nadzorowi z tego wynikającemu" – podano w komunikacie.

Kurator sprawdzi szkołę

Głos w sprawie zajął też resort edukacji. "W związku z doniesieniami medialnymi Minister Edukacji i Nauki Przemysław Czarnek zlecił mazowieckiemu kuratorowi oświaty natychmiastowe sprawdzenie sytuacji i przeprowadzenie kontroli w Szkole Mistrzostwa Sportowego PZK w Łomiankach" – podało ministerstwo w mediach społecznościowych.

Zapowiedziało też, że minister zwróci się z prośbą o wyjaśnienia dotyczące sytuacji w Szkole Mistrzostwa Sportowego do Polskiego Związku Koszykówki, organu prowadzącego szkołę.

Związek jest przekonany, że obecnie pracująca w szkole kadra trenerska i pedagogiczna jest gwarantem prawidłowego funkcjonowania placówki.

PZKosz zapowiedział też, że podjął starania by do kadry szkoły dołączył psycholog sportowy, którego podkreślało wiele zawodniczek w swoich wypowiedziach.

- Wyrażamy zadowolenie, że wiele organów i instytucji deklaruje chęć wyjaśnienia tych spraw. Jesteśmy zdeterminowani dołożyć wszelkich starań, by tego typu sytuacje nigdy nie miały miejsca na koszykarskich parkietach – napisano w oświadczeniu, podpisanym przez prezesa związku, Radosława Piesiewicza.