Reklama

Marine Le Pen walczy o zachowanie szans na prezydenturę. Ale czy wyborcy w nią wierzą?

Rozpoczynający się we wtorek proces w sądzie wyższej instancji rozstrzygnie, czy liderka skrajnej prawicy Marine Le Pen (Zjednoczenie Narodowe) będzie mogła startować w wyborach prezydenckich we Francji w 2027 roku.

Publikacja: 13.01.2026 09:47

Jordan Bardella i Marine Le Pen

Jordan Bardella i Marine Le Pen

Foto: AFP

Z tego artykułu dowiesz się:

  • W jaki sposób problemy prawne i korupcyjne wpłynęły na wizerunek Marine Le Pen?
  • Kto jest wskazywany jako potencjalny kandydat Zjednoczenia Narodowego na prezydenta?
  • Jakie strategie polityczne były stosowane w Europie w odpowiedzi na zyskiwanie popularności skrajnie prawicowych ugrupowań?
  • Jakie są potencjalne scenariusze polityczne we Francji przed wyborami prezydenckimi?

Marine Le Pen ryzykuje wiele. Wyrok, jaki usłyszała w marcu był co prawda surowy. To cztery lata więzienia, z czego dwa w zawieszeniu (przez resztę czasu ma nosić elektroniczną bransoletę), oraz 100 tys. euro grzywny i przede wszystkim pięć lat pozbawienia praw wyborczych z natychmiastowym efektem. Teraz może zostać skazana na jeszcze więcej: do 10 lat więzienia i milion euro grzywny. Wszystko z powodu zorganizowania systemu defraudacji dotacji z Parlamentu Europejskiego, który finansował przez dwie dekady działalność Zjednoczenia Narodowego we Francji.

Reklama
Reklama

Ale Le Pen uważa, że „jest malutka szansa”, iż sąd jednak uzna ją za niewinną, a przynajmniej przywróci prawo do udziału w walce o Pałac Elizejski. Proces potrwa miesiąc, a wyrok jest spodziewany latem.

Czytaj więcej

Le Pen: Ukraina należy do sfery wpływów Rosji

Liderka skrajnej prawicy przygotowywała się do ostatecznego starcia o najwyższy urząd w państwie przynajmniej od 2011 r., kiedy po ojcu przejęła stery francuskiej skrajnej prawicy i starała się ją „ucywilizować”. Co prawda już trzy razy poniosła klęskę w wyborach prezydenckich, jednak za każdym razem radykalnie zwiększała liczbę uzyskanych głosów. W 2022 r. zdobyła ich 41,45 proc. Nigdy więc nie była tak blisko sukcesu. 

Reklama
Reklama

Foto: PAP

Tyle że na tej ostatniej prostej ma  nie tylko problemy z prawem. Także Francuzi zaczynają się od niej odwracać. Kompleksowa analiza stanu opinii publicznej przeprowadzona na zlecenie dziennika „Le Monde” pokazuje, że afery korupcyjne mocno popsuły wizerunek Le Pen. Zaledwie 36 proc. pytanych uważa, że „została ona potraktowana przez sąd bardziej surowo niż przeciętny Francuz”. Strategia ofiary wymiaru sprawiedliwości, jaką przyjęła po wyroku skazującym w marcu, nie wypaliła. Więcej: tylko 39 proc. ankietowanych uważa, że byłaby ona zdolna przyciągnąć zwolenników spoza swojego obozu politycznego. 55 proc. (o 12 pkt. proc. mniej, niż rok temu) sądzi, że „podejmuje właściwe decyzje polityczne”. A 50 proc. (spadek o 6 pkt. proc.) uważa, że „rozumie problemy codzienne Francuzów”. 

Jordan Bardella lepszym kandydatem Zjednoczenia Narodowego na prezydenta Francji niż Marine Le Pen?

Wyborcy nie tylko zdają się być pogodzeni z myślą, że sąd wyższej instancji nie uniewinni Le Pen, ale wręcz uważają, że „plan B” będzie skuteczniejszy. Chodzi o wysunięcie kandydatury formalnego lidera Zjednoczenia Narodowego, 30-letniego Jordana Bardelli. 49 proc. ankietowanych na zlecenie „Le Monde” sądzi, że ten ostatni „ma większe szanse na zwycięstwo” w 2027 r. niż Le Pen, a tylko 18 proc. jest przeciwnego zdania. Szczególnie widoczne te nastroje są w samym elektoracie skrajnej prawicy. Tu aż 70 proc. stawia na obecnego szefa partii, a tylko 20 proc. na jego poprzedniczkę.

– Jordan ma wszelkie szanse, aby wygrać walkę o Pałac Elizejski – przyznała pod koniec zeszłego roku sama Le Pen.

Czytaj więcej

Sądny dzień dla Marine Le Pen

Harlem Désir, były przewodniczący Partii Socjalistycznej i były minister ds. europejskich, w 1984 r. założył SOS Racisme: wielki ruch społeczny, który miał walczyć z antysemityzmem i innymi formami dyskryminacji na tle rasowym. To on stał za ideą „kordonu sanitarnego”: zasadą, że żadne ugrupowanie głównego nurtu nie może wchodzić w alians z ugrupowaniem, którym wówczas kierował Jean-Marie Le Pen.

Reklama
Reklama

To jest trzydziestolatek bez ukończonych studiów, który nigdy nie pełnił żadnych funkcji rządowych, nie kierował żadnym przedsiębiorstwem

Harlem Désir, były przewodniczący Partii Socjalistycznej i były minister ds. europejskich, o Jordanie Bardelli

– Front Republikański, czyli sojusz wszystkich sił demokratycznych, zapobiegł w wyborach parlamentarnych w 2025 r. dojściu do władzy Zjednoczenia Narodowego i nie da się wykluczyć, że raz jeszcze zadziała w 2027 r.. To nasza akcja sprzed 42 lat skłoniła do pójścia tą drogą prezydenta Jacquesa Chiraca. Owszem, w Szwecji i Finlandii przyjęto inną strategię: koalicji partii głównego nurtu ze skrajną prawicą, co doprowadziło do jej „złagodnienia”, „ucywilizowania”. We Francji to by jednak nie zadziałało, ponieważ ugrupowanie Le Pen zdecydowanie dominuje na prawej stronie sceny politycznej. To ono narzuciłoby więc swój program konserwatywnym partiom, a nie odwrotnie. Tak, jak Donald Trump przekształcił Partię Republikańską – przekonuje Désir w rozmowie z „Rzeczpospolitą”. 

Jeśli wierzyć sondażom, już w pierwszej turze wyborów prezydenckich Bardella uzyskałby nieco lepszy (42 proc.) wynik niż Le Pen (39 proc.).

Czytaj więcej

Jędrzej Bielecki: Paraliż Francji służy Marine Le Pen

– To jest trzydziestolatek bez ukończonych studiów, który nigdy nie pełnił żadnych funkcji rządowych, nie kierował żadnym przedsiębiorstwem. Jego sukces wynika z kilku czynników. Po pierwsze już kilka lat temu Le Pen oddała mu stery partii, aby móc całkowicie skoncentrować się na przygotowaniach do walki o prezydenturę. Zgodnie z tym scenariuszem Bardella miał zostać premierem. Francuzi niejako przywykli więc do myśli, że nadaje się do najwyższych funkcji w państwie. Po wtóre zaczęły go lansować media związane ze skrajną prawicą, przede wszystkim grupa zbudowana przez Vincent Bolloré, do której należą sieci telewizyjne Canal Plus i CNews, pisma „Paris Match" czy Le Journal du dimanche", a także wielkie wydawnictwa, jak Robert Laffont. Bardella zdołał także przeciągnąć na swoją stronę znaczną część dużego biznesu, któremu zaproponował atrakcyjne ulgi podatkowe. No i nie nosi on nazwiska Le Pen kojarzonego z antysemityzmem i faszyzmem. Konsekwentnie wspierał Izrael w starciu z Hamasem, czego ukoronowaniem była jego wizyta na zaproszenie premiera Netanjahu w marcu 2025 r. Wreszcie znakomicie radzi sobie w mediach społecznościowych – tłumaczy Harlem Désir.

Wybory prezydenckie we Francji: Jean-Luc Mélenchon jest jeszcze groźniejszy od Jordana Bardelli

Czy to wystarczy, aby zdobyć prezydenturę? Braki w doświadczeniu politycznym, w wykształceniu Bardella kompensuje żelazną dyscypliną. Unika otwartych debat telewizyjnych, spontanicznych odpowiedzi poza przygotowanym skryptem. Będzie jednak musiał stanąć przed tymi przeszkodami w trakcie kampanii prezydenckiej.

Reklama
Reklama

– Na osiemnaście miesięcy przed wyborami politycy ugrupowań umiarkowanych kłócą się o kształt budżetu na przyszły rok. Wciąż nie ma kandydatów, którzy mogliby zapewnić zjednoczenie większości wyborców przeciwko skrajnej prawicy. A przecież tylko ktoś, kto będzie ucieleśniał alternatywny do Zjednoczenia Narodowego projekt na przyszłość, będzie mógł wygrać z Bardellą. Podobnie jak Brytyjczycy przed referendum o rozwodzie z Unią w 2016 r., tak i dziś Francuzi są bardzo sfrustrowani, potrzebują przełomu. Ale na razie tylko skrajna prawica oferuje im takie zerwanie z przeszłością. Od założenia V Republiki blisko 70 lat temu kraj jeszcze nie był w tak trudnej sytuacji – mówi Désir.

Jego zdaniem nie da się nawet wykluczyć diabelskiego układu, w którym do drugiej tury wyborów prezydenckich wchodzi polityk przynajmniej równie groźny, co Bardella: lider radykalnie lewicowej Francji Niepokornej Jean-Luc Mélenchon. Co prawda nie miałby szansy na zdobycie Pałacu Elizejskiego, ale strach przed taką możliwością przysporzyłby bardzo wiele głosów skrajnej prawicy i zaprowadził ją do zwycięstwa. 

Dyplomacja
Donald Trump podjął decyzję ws. Iranu. Ogłosił ją w mediach społecznościowych
Dyplomacja
Czy USA zdecydują się na interwencję militarną w Iranie? Donald Trump rozważa opcje
Dyplomacja
Ile warta jest Grenlandia? Gdyby Dania zdecydowała się na sprzedaż, byłyby kolosalne trudności z wyceną
Dyplomacja
Duńscy żołnierze będą strzelać do Amerykanów? Resort obrony Danii wyjaśnia
Dyplomacja
500 proc. cła na towary z państw, kupujących ropę z Rosji? Jest zgoda Donalda Trumpa
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama