– Fiasko rosyjskiego blitzkriegu i niemożność osiągnięcia szybkiego zwycięstwa oznacza początek rosyjskiej klęski. Rosyjska gospodarka i siła finansowa, które są niewspółmierne do jej (żądanego) statusu tzw. supermocarstwa, nie są w stanie utrzymać wysokotechnologicznej wojny kosztującej setki milionów dolarów dziennie – oświadczył były chiński dyplomata (w tym były ambasador Pekinu w Kijowie) Gao Yu-sheng.

Mimo iż jest on tylko „byłym”, nikt nie wątpi, że nie wystąpiłby publicznie przeciw polityce chińskiej partii komunistycznej i lidera Xi Jinpinga. Dotychczas jednak Pekin oficjalnie zajmował stanowisko życzliwej neutralności wobec Rosji i jej najazdu na Ukrainę. Kolejni chińscy wiceministrowie spraw zagranicznych potępiali Zachód za wspieranie Ukrainy i chęć wpływania na przebieg wojny.

Przed rozpoczęciem wojny Chiny publicznie nazywały Rosję „strategicznym partnerem”

– Rosja nie tylko jest bezwolna na polu bitwy, ale przegrywa i w innych sferach (politycznej, gospodarczej i propagandowej). To oznacza, że całkowita klęska Rosji jest tylko kwestią czasu – dodał Gao Yu-sheng w swym wystąpieniu na Wydziale Studiów Międzynarodowych Chińskiej Akademii Nauk Społecznych. Były dyplomata zakończył swoją karierę jako zastępca sekretarza Organizacji Szanghajskiej, ale już na emeryturze był jednym z czołowych doradców chińskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych do spraw byłych państw radzieckich.

Władze Chin dotychczas dyplomatycznie wspierały Rosję, na przykład głosując przeciw jej usunięciu z oenzetowskiej Komisji Praw Człowieka. Ale faktycznie coraz bardziej dystansują się od agresji. Chińskie koncerny dyskretnie zmniejszają swą obecność na rosyjskim rynku, w tym Lenovo i Xiaomi. Klienci z Rosji coraz częściej też skarżą się na holding zajmujący się handlem w internecie, Alibaba, który podobno też zaczął ograniczać dostawy. Agencja Bloomberg uważa jednak, że zachowanie chińskich firm może nie być wyrazem politycznej woli Pekinu, lecz (przynajmniej częściowo) kłopotów logistycznych spowodowanych lockdownem w gigantycznym hubie transportowym – Szanghaju.

Największym problemem dla rosyjskiej armii okazało się odejście z rynku firmy DJI, największego na świecie producenta dronów. W tej dziedzinie najeźdźcy bardzo odstają od obrońców i brak chińskiego wsparcia okazuje się dotkliwy na polu bitwy. A DJI opuściła rosyjski rynek jeszcze przed wybuchem epidemii Covid-19 w Szanghaju.

Przed rozpoczęciem wojny Chiny publicznie nazywały Rosję „strategicznym partnerem” (starannie jednak unikając określenia „sojusznik”). Obecnie Zachód (przede wszystkim USA) twierdzi, że Pekin nie wspiera rosyjskich wojsk: uzbrojeniem, amunicją czy choćby zaopatrzeniem w żywność.

Czytaj więcej

Wojna na Ukrainie dzieli Zachód. Kto chce ustępstw Kijowa?

W zeszłym tygodniu jednak Xi Jinping w rozmowie z prezydentem Francji Emmanuelem Macronem poparł żądanie przerwania walk w Ukrainie. Zawieszenie broni byłoby w obecnej sytuacji zwycięstwem Rosji, pozwalającym jej zachować zdobycze (Chersoń, Melitopol, Bierdiańsk). Ale Xi jednocześnie oświadczył, że „należy szanować ukraińską integralność terytorialną”.

Autopromocja
ORZEŁ INNOWACJI

Zgłoś swój projekt w konkursie dla startupów i innowacyjnych firm

WEŹ UDZIAŁ

– Taka pozycja jest ogromnym ciosem dla Rosji. To może oznaczać, że Chiny wierzą, iż Ukraina może odzyskać Donbas i Krym – natychmiast stwierdził doradca biura ukraińskiego prezydenta Aleksij Arestowycz. Jednak Xi Jinping nie powiedział, co rozumie przez „integralność terytorialną”: czy faktyczne granice Ukrainy z 24 lutego, czy te międzynarodowo uznane (z półwyspem i Donbasem).

Byłego dyplomatę Gao Yu-shenga wsparł za to dziekan Wydziału Studiów Międzynarodowych jednej z najlepszych chińskich uczelni, Uniwersytetu Tsinghua w Pekinie, Yan Xuetong, ostrzegając, że „Rosja będzie musiała zapłacić wysoką cenę za wojnę, która nikomu nie przyniesie korzyści”.

– Te dyskusje (w chińskiej elicie) mogą skończyć się niczym, jak to wielokrotnie było. Ale mogą też mieć swoje odzwierciedlenie na jesiennym kongresie rządzącej partii komunistycznej – stwierdził włoski sinolog Francesco Sisci.