Słowacja jest ostatnim krajem na flance wschodniej NATO, który zawarł takie porozumienie z USA, pomimo silnej opozycji przeciwko niemu w parlamencie, umacnianej przez obecny kryzys wokół Ukrainy.

Słowacja na niewielkim, górzystym odcinku graniczy z Ukrainą.

Słowacki rząd przekonywał, że umowa z USA jest zgodna z treścią umów, które zawarły ze Stanami Zjednoczonymi 23 inne państwa NATO, w tym wszystkie - poza Słowacją - kraje flanki wschodniej Sojuszu.

44,1 proc.

Taki odsetek Słowaków obwinia NATO za kryzys wokół Ukrainy

Tymczasem badania z ostatniego miesiąca wykazywały, że większy odsetek (44,1 proc.) mieszkańców Słowacji wini NATO, a nie Rosję (34,7 proc.), za obecny kryzys wokół Ukrainy. Stąd sprawa ratyfikacji umowy była na Słowacji skomplikowana. 

Aby umowa weszła w życie musi jeszcze podpisać ją prezydent.

Czytaj więcej

Ukraina: Są już podstawy nałożenia sankcji na Rosję

- Porozumienie daje nam szansę, by zmodernizować, wraz z USA, naszą infrastrukturę obronną - ogłosił minister obrony Słowacji, Jaroslav Nad przed głosowaniem.

- Sojusznicy gwarantują naszą suwerenność. Po to właśnie są sojusze - dodał.

Za ratyfikacją umowy głosowało 79 parlamentarzystów. Większość w 150-osobowym parlamencie wynosi 76 głosów.

Umowa pozwala amerykańskiej armii korzystać przez następne 10 lat z dwóch słowackich lotnisk, na trenie których może być przechowywany amerykański sprzęt wojskowy. Słowacja może również pozyskać z USA 100 mln dolarów środków na modernizację infrastruktury wojskowej.

Lider opozycji, Robert Fico, którego partia rządziła, gdy umowa była negocjowana po raz pierwszy, określił porozumienie mianem "zdradzieckiego, brudnego i złego". Dodał, że ci, którzy popierają umowę, chcą, aby Słowacja była amerykańską "prowincją".